Komus, drukowany staraniem Lawesa w r. 1637, w skończonej artystycznej harmonii wszystkich szczegółów i nieporównanym uroku każdego z osobna lirycznego ustępu jest w oczach niektórych bardzo poważnych krytyków najdoskonalszym dziełem Miltona. Co do źródeł literackich, to znaleziono w tym utworze reminiscencje z łacińskiej feerii39 dramatycznej Comus holenderskiego humanisty Puteanusa, czyli Henryka van der Putten, oraz z utworów dramatycznych kilku współczesnych Szekspirowi poetów, np. ze „Starej Baśni” (The Old Wives’ Tale) Jerzego Peele; ale główna idea poematu, niezwyciężona potęga czystości i cnoty nad zmysłowością i złem, to myśl specyficznie Miltońska i przyświecająca wszystkim jego czynom i pismom, a tutaj wcielona w kształty niespożytej poetyckiej piękności.
*
Jednym jeszcze pamiętnym utworem Miltona zaznaczyły się te lata w Horton. W roku 1637 mianowicie przyjaciel jego i kolega uniwersytecki Edward King, młodzieniec pełen pięknych nadziei, piastujący po ukończeniu studiów zaszczytną godność stałego członka (Fellow) swego kolegium uniwersyteckiego, wybrał się podczas letnich wakacji w odwiedziny do ojca swego, który był sekretarzem namiestnictwa dla Irlandii. W przejeździe z zatoki chesterskiej40 do Dublinu okręt przy najzupełniejszej pogodzie rozbił się o skałę podwodną i King utonął. Ten tragiczny wypadek natchnął Miltona do napisania elegii angielskiej pt. Lycidas, która wraz z innymi wierszowanymi skargami przyjaciół zmarłego po łacinie, grecku i angielsku wyszła drukiem z drukarni uniwersyteckiej w Cambridge w roku 1638.
Utwór ma modną wówczas formę liryku pasterskiego na kształt i wzór klasycznych Bukolik Wergiliusza. Wspomina więc poeta, jak z pięknym pasterzem Licydasem, wesołe piosenki nucąc i na fujarce przygrywając, chodził w pole po szarej rosie wczesnego poranku. Teraz płaczą Licydasa lasy i gaje, które niegdyś od jego pieśni się rozlegały, płaczą nimfy wodne, co w strasznej chwili śmierci ratować go nie mogły. Parka41 sroga odcięła to młode życie od jaśniejącej mu z dala nagrody sławy. Czy warto pracować dla tej ziemskiej sławy? Bóg jeden sprawiedliwie chwałą nagradza w niebie.
Ale wkrótce myśl poety schodzi na zgoła inne tory. Zjawia się Tryton42, herold Neptuna43, i zwiastuje, że to nie morze, pogodne jak szkło w ten dzień, było przyczyną nieszczęsnej śmierci przyjaciela, lecz zła budowa okrętu czy klątwa jakaś nad nim ciążąca. Po nim bóg rzeki Cam koło Cambridge, na której zmarły przyjaciel poety pewnie nieraz wiosłował, opłakuje utratę jednego z najdzielniejszych synów akademii. Otóż wśród tego mitologicznego grona żałobników występuje niespodzianie także święty Piotr ze swymi kluczami i w krótkich a potężnych słowach, zachowując wciąż jeszcze alegorię życia pasterskiego, przeciwstawia tego doskonałego duszpasterza, jakim byłby się stał King, zepsutym, zmaterializowanym, niedbałym, samolubnym i nieokrzesanym przedstawicielom tego stanu w chwili ówczesnej.
Reszta poematu więcej w ten ton nie uderza; jest treści elegijno-idyllicznej; wyobraźnia poety krąży najpierw nad kwieciem i zielenią łąk i dolin tej pasterskiej wizji; potem nagłym kontrastem unosi się nad szarymi falami północnego morza, które igrają z ciałem Licydasa; w końcu wiara daje pociechę, że Licydas z niebios jako geniusz opiekuńczy na te skaliste brzegi spogląda, i poeta w krótkim epilogu odwraca się od przedmiotu, kończąc pełnymi wielkiego znaczenia słowy44:
To-morrow to fresh woods, and pastures new!
(„A jutro w nowe lasy i na inne pola!”)
Piękność poematu jest głównie muzykalna i jako taką odczuć ją można tylko w czarownej kadencji wierszy oryginału; jako trenodia, czyli skarga pośmiertna utwór nie odznacza się taką głębią i natężeniem uczucia, jak pamiętne dwa nowsze poematy tego rodzaju: Adonaïs, nieśmiertelna pieśń żałobna Shelleya45 po młodo zmarłym kochanku bogów, poecie Janie Keatsie, i In Memoriam, cykl filozoficznych elegii, w których Tennyson opłakał śmierć ukochanego przyjaciela Artura Hallama. Z takimi utworami Lycidas Miltona już z tego powodu porównać się nie da, że stosunek Miltona do Kinga nie był tak bardzo ścisły ani serdeczny.
Najznamienniejszym ustępem poematu są grzmiące słowa świętego Piotra o zepsuciu duchowieństwa. Tu po raz pierwszy w poezji zwraca się Milton otwarcie i gwałtownie przeciwko systemowi polityki kościelnej biskupa Lauda, po raz pierwszy wstępuje w szeregi tych rycerzy za czystość i wolność narodowego kościoła angielskiego, wśród których potem długie lata walczył.