Zębami dzwoni cudna Ewarysta.

— Od kiedy? Przez kogo? Pod licznym nadzorem, zresztą nieszkodliwe, są dzikie bestyje!

— Swobodnie krąży krwiożerczy tygrys!

— Nic nie rozumiem, słowa nie pojmuję. Lękiem mnie smagasz do nieprzytomności...

— Mów ciszej i dowiedz się wreszcie. Yetmeyer w Orgazie pułapkę szykuje bohaterowi swej pantomimy.

— Ukochanemu małżonkowi memu! Ojciec jest święty, więc zbałamucony, zaświatów potwory dostrzega na ziemi.

— Cichaj, dobre dziewczę. O śmierć czy życie mężusia twego walkę podejmiemy. Dopomóc czy zechcesz?

— Wszystko uczynię. Czego ci potrzeba?

— Z Havemeyerem połącz się dziś jeszcze. Jeśli go kochasz, zostań żoną jego przed poślubieniem.

— Gdyby nie wariacka o Orgaza troska, już bym cię zabiła, rajfurze-braminie! Wiesz, kto Ewarysta?