— Nie życzę sobie czułości dalszych pomiędzy nami. Z miłości męskiej (wypróbowanej w stosunku do mężczyzn!) nie umiesz korzystać, co właśnie stwierdziłem na lichym sposobie, z jakim podchodzisz do twojej niewiasty. W słowach jesteś mglisty albo też czelny, a nieobliczalny w lubieżnych podmuchach. Samiczkę rozdrażniasz, a równocześnie podczas pieszczot przerwy manifestujesz w jej obecności przywiązanie do mnie. Takie niesłychane pogwałcenie zasad, obowiązujących w miłostce poufnej, razi mnie niezmiernie i niepotrzebnie na zawiść kobiecą czysty nasz stosunek obecnie wystawia. Mężczyzna zawsze musi mieć tendencję do zachowania linii swej własnej. Tobie zarzucam odstępstwo szkaradne od konstrukcji wszelkiej. Schyłkowiec jesteś nad wyraz niezdarny, typ przykry, nijaki, ani przedstawiciel kultury umarłej, ani też odważny wyznawca pustoty, rozpanoszonej w tym świecie najmłodszym.

— Chodź do mnie na ręce. Ugłaskam, wyjaśnię...

— Dobrodzieja żegnam nieodwołalnie. Ochmistrzem dworu Ewarysty jestem już od tej chwili. Niesamowitość tej dziewczyniny wybitna i silna ma dobrą markę, hiszpańskiej regentki stwarza atmosferę pełną uroku. Zapewne niejedną uzyskam sposobność do obojętnego spotykania pana w królowej orszaku lub na audiencjach północnych w sypialni.

— Podjudził ciebie przeciw mnie kardynał.

— Jedyny człowiek, który po śmierci styl życia zatrzymał. Poważam starca, kocham go głęboko, przyjaźń jego cenię.

— Dowiedz się, że przepadł, że go już wcale nie ma w Toledo.

— Skradziony, porwany, nożem pokrajany czy żywcem spalony?

— Za niecne intrygi i groźne knowania został na wygnanie kardynał skazany.

Książę zakniaził601 rozdzierająco, a jednak andante602. Grzbiet jak dromader w dwa garby przełamał, wąsy nasrożył, kitą niedbale w półkolu machnął i ziewająco wyostrzonym pyszczkiem źle się uśmiechnął. Na ziemię zeskoczył, z polonezową zmierzając gracją do buduaru. Pary kochanków już nie uraczył ni jednym spojrzeniem. Mamrotał do siebie:

— Więc go nie zobaczę. Sam jeden zostałem. Nudy nie przetrzymam. Lecz kto mnie zabije, gdy nadejdzie chwila ostatecznego życia obrzydzenia? Kardynał obiecał i byłby dotrzymał... Jednym strzałem oczu. Mam prawdziwy kłopot i troskę myślenia nad nowym sposobem samouśmiercenia. Co począć, co począć? Do kogo się zwrócić?... Chyba do siebie, do samego siebie... Żadnej wprawy nie mam... Zaniedbałem wiedzy tak nieodzownej... Głupia afera ma jedną zaletę: znacznie ukróca możliwą mą chętkę pobytu na świecie. Ale głodny jestem na razie potężnie. Niezbyt gościnna jest Ewarysta: skandale przeżywa jeden za drugim, nimi się opycha, o mnie zapomina...