— Tuż przy tobie leżę, a nic się nie boję. Weźmiesz, splugawisz. Niewątpliwie przykre... Dawno przemyślałam... Miewam często ręce zanieczyszczone... Umywam i wnet zapominam, kiedy schludna jestem. Dziewictwo również zostaje nietknięte, jak długo niewiasta mężczyzny sama do siebie nie wezwie z tęsknoty za płodem. A we mnie cicho. Skłaniam się ku tobie, ale nic jeszcze w moim macierzyństwie nie krzyczy za tobą. Możesz mnie używać, gwałtem czy podstępem, a ja nawet nie drgnę. Smutno mi nawet, że się przed panem rumienić nie mogę...

— Proszę spróbować i raz pocałować, raz jeden od siebie...

— I to również mogę, lecz, po cóż miarkować jak najwyraźniej, że obojętna jeszcze maska twoja.

All devils!609 Więc właściwie po co wpuściła mnie pani?

— Niekoniecznie trzeba zaraz wszędzie pieścić, zwłaszcza gdy paznokcie posiadają fason tureckich sztyletów. Można usiłować poleżeć chwileczkę spokojnie i grzecznie. Od takiej pozycji nachodzą mnie zawsze najweselsze myśli.

— Po coś mnie, po coś do siebie wpuściła?

— Pragnę cię wychować, maskę ukształtować, ze skrzepów krwi twojej wybiczowanej, zgorączkowanej kochanie powołać do mózgu, do serca, Orgaza wyraz namiętnie całować, od ciebie do tańca tylko odchodzić, a ciebie przy sobie na cały czas dziwów i marzeń radosnych usidlić, zatrzymać.

— Pshw! Co mi tam po tym, że coś ma być kiedyś! Cały dygocę, nie mogę wytrzymać. Miłości pragnę dzisiaj, zaraz, teraz...

Nader się rozrzewnił z nadmiaru likierów. Niebezpiecznie pobladł. Wylazł spod kołdry, na brzuch się przewalił i nogami bębnił o łoża tarczę. Zanurzywszy głowę w puchach poduszki, półgłosem ślamdrał610. Schwyciły go wkrótce obrzydliwe mdłości.

Ewarysta szybko światła pogasiła, które jak łuczywa terakotowi wzniecili Etiopi, a rozwidniła na zewnętrznej stronie zasłony z brokatu robaczki zielone, zmyślnie rozpuszczone w świętojański nastrój nocy wysztucznionej. Zagrzała mu kawę i szklankę sodowej do gardła wmusiła.