Donna Ewarysta de las Cuebas. Chyba z tą szlachcianką ja się nie ożenię. Ojciec koniuszy królewski w Madrycie. A stryj cygan-kotlarz i wagabunda. Starego rodu chytra polityka. Połowa dla dworu, a reszta dla ludu. Może się podobać, kogo to obchodzi. Ale dziewczyna niezaprzeczenie jest silnie skrzywiona w wewnętrznej osi. Muszę jej posłać przede wszystkim czytak667, rysik i tabliczkę668 oraz preceptora669. Choć szczerze zabawne mieć dzisiaj żonę, damę pierwszorzędną i wygadaną, a niepiśmienną. Śliczna pannica, klasyczna, rasowa i wulkanowa. Perwersja? Właśnie to przykuwa. Zresztą nieszkodliwa, zorganizowana, myślą natchniona. Ona mnie kocha. Jestem przekonany. No, zobaczymy. W tej chwili nic nie wiem. Przeklęty poranek. Niewymownie durny.

Ten sadhus to kapaks670. Wziął ich na kawał. Tylko nie pojmuję, dlaczego właściwie on tego papieża w twarz nagle uderzył? Co to ma znaczyć, do czego on zmierzał? I chce się strzelać, twierdzi, że koniecznie, prędzej czy później... Czy odgłos policzka krwi zapach budzi? Na równi u tego, co otrzymuje, jak i u tego, który uderza? Brak mi wszelkiego w życiu doświadczenia.

Szczególne zdarzenie. Tej samej nocy w moim otoczeniu na ogół trzy facki671! Czy nie za dużo? A w odosobnionym każdym wypadku jedno uderzenie, jedno jedyne! I co najciekawsze: zadane znienacka!

Ja Ewarystę po prostu napadłem. Upiększać trudno...

Niebawem Omar, jak ochmistrz powinien, na mojej twarzy poszukał rewanżu za swoją panią.

I w końcu bramin na świątobliwe oblicze papieża bez ceremonii, zamaszyście wjechał.

Kot mnie znieważył, a jednak nie wiem, jak czuć się może człowiek myślący i przez człowieka sobie równego spoliczkowany... Jaki przeżyć przebieg?

Co bym ja począł w podobnym wypadku?

Czy opętane krwi pożądanie zdołałoby przykryć świetlistość myślenia?

Czy również zemsta na śmierć i na życie?