— Powtarzam: dzisiaj jeszcze przed obiadem. Najkrótszą drogą, bo napowietrzną przybyli obaj...

— A kardynał Nino?

— Pozostał na wyspie, na „Zapomnienia” twojej własnej wyspie, w „Pałacu lodowym”. Miewa się dobrze, przesyła ukłony... Ja nie tęsknię za nim... jest mi niepotrzebny.

— Czyżby?... I co, i co jeszcze?

Evenement738 żadne nie zasługuje na wymienienie. Chyba drobiazg taki zbyt mało znaczny, a mianowicie, że pakt już zawarty i podpisany między naszymi powiernikami...

— Pakt? Kompromis marny. Przed rozegraniem sportowej zabawy!

— Sportem jest wszystko. Sportem być może walki poniechanie, sportem pojednanie, sportem rozpoznanie wszelkiej konieczności, sportem akt... wiary...

— Zbyt słabe mam serce, panie Dawidzie, do tak ryzykownych i wyczerpujących ćwiczeń zabawowych.

— Masz być Orgazem. Bronisz się zawzięcie, ale powoli wchodzisz w przeznaczenie, które przyroda nakłada na ciebie, dawszy ci twarz świętą. Rycerski jesteś i rolę weselną spełnisz do ostatka. Przez samą więc wdzięczność i przez łagodność, która we mnie mieszka, nie chcę okrucieństwa. Wyzywasz mnie wprawdzie przez upór, swawolę, lecz prawdziwe męstwo nie odpowiada na zbytki ryzyka. Regenerację Havemeyera na conde Orgaza przeprowadzę składnie, zgodliwie, pogodnie i dlatego właśnie za paktem jestem, który między nami zaskoki739 usuwa, przez co umożliwia, bym do twojej duszy wdrobił740 ulubienie741 szelestów wszechświata...

— Mój tułumbasie742! Niejednokrotnie stwierdzaliśmy obaj, żeśmy sprzeciwniki743. Do pantomimy mimo to staję, jako że przegrody wymurowane stanowią podnietę, niejako harcerską, do przeskakiwania. Bardzo mnie ciekawią wyniki działania na opak, na przekór samemu sobie. Szanowny zbawca nienasytny jednak i chciałby po prostu mnie zagrabusić744, wierzchować745 nade mną. Bronię się, jak mogę, bo nie umiem stchórzyć ani oczu wapnić746, gdy mocowanie o przekonanie podjąłem z kimkolwiek. O jakimś pakcie między świętoszkami dwoma przybocznymi wspomniałeś to-owo. Nie znam szczegółów i nie rozumiem dlaczego sadhus raportu winnego dotąd mi nie złożył, ale rozumiem, że pojednanie odmiennych celów, czy walne przymierze, jest niemożliwe. Tu przypominam, co mi na myśl wchodzi, sentencję Spinozy747 z Ethica, dzieła zapomnianego: „Quae res nihil commune inter se habent, earum una alterius causa esse non potest748. A tak się rzecz miewa z Przedśmiertnym Dancingiem i z lodowatą Wyspą Zapomnienia.