— Hola! Na co, po co? Co to znaczy tworzyć? Tej funkcji nie ufam. Człowiek nie do tego. Mózg umie zaledwie składać, kombinować. Musi na pierwiastkach opierać się znanych, do celów praktycznych je przystosować i opiłować, a czasem tylko nieco ryzykować. Dlaczegóż twórczości używać przesady, skoro sprawa prosta i na kompilacji to wszystko polega, co stanowi nowość? Rolę jednostki w zadaniu spostrzegam, by z pracy gromadnej wartości wyławiać, upostaciować, nieco uprzystojnić i z powrotem tłumom na żer oddawać. To nie jest twórczość, lecz tenisowa dość nudna zabawa. Gromada play722 ryczy, a indywidualność ready723 stęka! Niebawem już może wszystkich was przekonam, że nie ma twórczości, że jest odbijanie, w dodatku dość żmudne, piłek umysłowych z garści do garści.

— Wulkan i ocean. Hiszpania — Brytania. To nasze kontrasty. Albo wybuchnę i wody twe zdławię, albo mnie zgasisz potopem twej nudy. Zbiorowość romańska sama z siebie formy obowiązującej i przymusowej w układzie wszechświata nie ustali nigdy. Musi podpalaczy mieć fajerwerków i dręczycieli w kształtowaniu sprawnych, czyli maniaków niesamowitych, mnie wielce podobnych. Z tęczowo barwnej, wirującej bani galijskich środowisk nikt na rozpłodek wyłowić nie zdoła romantycznych cacek, cebulek marzenia czy kwietnych pyłków. Tu musi samotnik sam z siebie dać kiełki na wszelki zarodek, jak bajki czarodziej, sam musi zarybić społeczny basen, który skądinąd jest aparatem zachwycającym i niezawodnym. Jednostki zlecenie zbiorowość wykona nieskazitelnie, przepysznie i dzielnie, po czym znów spoczywa kokieteryjnie, żądna dalszego, twórczego gwałcenia. Romańska produkcja — to romans dwupłciowy jest marzyciela czy rozpustnika z gromadą cnotliwą, u Anglosasów zaś rodzi kulturę — solidna społeczność i niemowlęta jednostce powierza na wychowanie, udoskonalenie lub rozwydrzenie. Z pomysłów jednostki żyje ma społeczność, a waszą jednostkę dzielna jej gromada w myśl swą przyodziewa. Różnicę wybijam, ażeby zaznaczyć, jak bardzo troskliwie o udział zabiegam wzoru dżentelmena anglosaskiego w moich plebejskich, meksykańskiego cowboja, wichrzeniach.

— Słyszysz, jak światówki724 skoczne z operetki ktoś wygwizduje?

— Tym lepiej dla nas. Pewność zyskujemy, że nikt nie szpukuje725. Wyznanie wiary czytałeś Newmana726? Jemu zawdzięczam, co obecnie czynię. Na tierra tamplada727 powojennej ery zakładam inspekta, niepodległej myśli sadzonki wlepiam, by religijne zeszły sentymenty. Wcale to nie będzie lekka krotochwila z sukcesem prawdy, której klatki trzeba, aby uwierzyć w nią chciała widownia, lecz borba728 szczera i wielki rwetes pod gołym niebem, bez nadprzyrodzonej łaski suflera. Massa Havemeyer! — prostacka afera o samoistnienie, o sens równowagi z prawdziwym człowiekiem, na wspólnej tratwie twórczego chcenia. I tu jest droga, na którą wstępuję — droga do Boga!...

— Zabraniec729 jesteś i wcale nie widzisz, jak z niemrawych nurtów coś wciąż się wychyla i podsłuchuje, czy skrada się ku nam.

— Do nory czmycha przyrzeczny padalec lub patroluje łódka celnika w poszukiwaniu premiowych procentów od kontrabandy. Zwierzeń mych końca cierpliwie dosłuchaj. Ja cię wtajemniczę, a ujrzysz światło na dalszą drogę o wiele pewniejsze od racjonalizmu ckliwego płomyka... Oparłszy człowieka o myśl niepodległą, o religijną miłość do wszechświata, metafizyczną zakończę imprezę pełnym akordem. Nie spocznę pierwej, aż mi się uda u ludzi rozdmuchać czy też rozpętać, a w razie potrzeby, jak cepak730 wykudlić731, wyfilutować732 jak jaki urwis, wygłupić733 jak żebrak, lub wyświergolić jak skoczne kusidło734, czy ostatecznie wręcz wyklamkować735... pokochanie Boga.

— Wstyd błędzić736 doprawdy, panie Dawidzie, tak zadufały737 same koszały...

Kompromis i wtajemniczenie

— A-to-tso powrócił z Onczidaradhe w samo południe...

— Co? Kiedy? Którędy?