— Dobrze ci poganiać. Rozklapić775 umiałeś twoje czaple nogi i dumasz wygodnie, gdy twój towarzysz ledwie ustać może. Otóż proszę pana... Jakby to powiedzieć... Był ongi Orgaz. Rycerz kościoła, myśli katolickiej. Cały się wkołysał w poszept tej świętości i cały puklerzem jej się opancerzył. Nakrył sobą wiarę, po czym od tej wiary jednym susem wdzięcznym odbił się jak orzeł z wyniosłej chojny776 i do nieba wstąpił. Cytujesz Spinozę. Propositio777 ósma tej samej księgi, którąś ty powołał, opiewa dosłownie: „Omnis substantia est necessario infinita”778. Orgaz się nie skończył. Z tej samej materii Hevemeyer powstał, jako ciąg dalszy. Dowód jest na twarzy. Kosmiczna logika zapędza obecnie kolekcjonera, by powrócić raczył do swojej pierwotnej, rycerskiej treści. Ja się upominam o prawo substancji. Substancja wędruje, często się przebiera, przez wieki grasuje, w nich się deformuje, ale nie zatraca sensu swojej treści. Zostaje jej wyraz niezmienny, istotny. Substancja twoja to własność Orgaza. Więc cechy twoje i pomyślenia pochodzą wszystkie z właściwości jego. Podstawa spoina psychiczna, mózgowa i atomiczna, zapaskudzona przez wieków namuły. A Orgaz wierzył!...
— Co robił Orgaz? Pożycz mi zapałki. Kapuśniaczek siąpi, zagasił mi fajkę.
— Orgaz w Boga wierzył!...
— Kowerkotowe779 palta są marne w ostatnich czasach. Fason głupawy, mydlinowa barwa, nie odpierają deszczowej napaści, lecz ślęgną780 jak gąbka.
— Oddaj cesarzowi, co jest cesarskie. Kupiec firmowy i głośny miliarder dług musi spłacić swemu protoplaście. Dług podstawowy, wynikający z nieracjonalnej uczuć gospodarki. Wnieść trzeba opłatę na amortyzację długów kosmicznych. Zwróć Orgazowi, co Orgazowe!
— Mógłbyś raz wreszcie wyrzypić781 pytanie, o które chodzi, miast głosić kazanie biblijno-bankowe, finansujące drobnomieszczańską uczciwość, dość rzadką.
— Bacon782 w rozprawie wybitnie gładkiej, tytułem upstrzonej: De la Dignite et de l’Accroissement des Sciences783 stwierdza wyraźnie: „La prolongation de l’expérience peut avoir lieu de deux maniéres: par répétition ou par extension”784. Ja, który ciebie, dostojny gościu, bez przerwy doświadczam, chętnie poniecham maniery drugiej, czyli rozszerzenia umizgów do pana na okrucieństwo, co kardynał Nino bezwzględnie zaleca i poprzestanę na repetycji arcyślamazarnej, innymi słowy: na wbijaniu ćwieków do głowy upartej, ale dbam o pewność, że głowa nie spadnie, nie straci kierunku, że siedzi mocno na wierzącym kręgu...
— Tezy, hipotezy, literatura, naukowe sztuczki. Ja nadsłuchuję, czy wynurzenie o Ewaryście jakie nie padnie.
— Na ślubnym kobiercu, podczas pantomimy przy tobie stanie i już nie odejdzie, jak długo sam zechcesz. Ale dziewicę poślubić może i uwieść ze sobą w życie zmarszczone i nadszczerbione jedynie ten Orgaz, który jest czysty i rzeczywisty, Orgaz, który wierzy w istnienie Boga!
— W najbliższych dniach bankiet zaręczynowy wydam w barwach prerii. Chcę zapowiedzieć związek oficjalnie, by wkoło padł postrach na konkurentów ewentualnych. Mężczyźni wszyscy na tym przyjęciu muszą oślepnąć. W tym celu na oczy tych spozieraczów założę opaski gumowe, wlepne785, by mojej rozkoszy nikt nie mógł zgwałcić spojrzeniem chwackim.