Na Yetmeyera wskazują otwarcie, a między sobą ukradkiem zezują.
Przystanęli właśnie koło Tatarów. Ci przerażeni i ogłupiali. Nadpsutej koniny surowe kawały wtłoczyli do gęby i płomykami zdziczałych ocząt miotają nieufnie. A pretorianie, czy diakoni odnowiciela uczuć religijnych, za pazuchę niemal wtykają im świstki, czyli dodatki wprost nadzwyczajne, zawierające biuletyn ostatni dyrekcji Dancingu, zredagowany w dwudziestu narzeczach oraz osobno w obrazowym piśmie z hieroglifami dla nieczytelnych i niepiśmiennych.
Wiadomość jest czarna. Żałoba okryła otoczenie całe pana Yetmeyera, a więc kongresowe, naczelne sfery, zanim do obrad przystąpić zdołano. Prakseda niania umarła w szpitalu i zabrała z sobą Podrygałowiąt wszystkich dwanaścioro, baletu podporę. Przyczyna śmierci niewyjaśniona i zagadkowa. Niedobrowolny pomór masowy. Ktoś popełnił zbrodnię. Wypadek się zdarzył tuż po miłej uczcie zrękowinowej ku czci Ewarysty i baletmistrza. Śledztwo jest w toku. Zgrabna zwłok sekcja dostarczyła dowód, że wszystkie dzieci zostały otrute arszeniku proszkiem, jak wiadomo białym, a domieszanym do bitej śmietany, która wraz z ryżem i truskawkami ozdobą była rodzinnej biesiady i główną przynętą dla ofiar nieszczęsnych. Sama Ukrainka zmarła natomiast śmiercią naturalną. (Czy zaszła omyłka wielce tragiczna przy leków rozdziale, czy też rozmyślnie za jednym zamachem sprzątnięto pisklęta? Komu i dlaczego mogło zależeć na skonie niewiniąt? Dyrekcja szpitala jest odpowiedzialna i to niewątpliwie za brak nadzoru i za poniechanie surowej kontroli potraw spożywanych w obrębie zakładu. Lecz samo stwierdzenie formalnych zaniedbań nie odkrywa jeszcze motywów przestępstwa i co najgorsze: sprawy nie ujawnia).
W pierwszym impecie popełniono nietakt: aresztowano jako podejrzanych Podrygałowa i Ewarystę. Wnet uwolniono dla braku dowodów. Poszlaki same zbyt ogólnikowe. Dancingu właściciel przez kryminalną badany policję orzekł, że nie zna „konstrukcji tego okrucieństwa”, ale jest pewny, że motywy zbrodni w jego środowisku, z czyjejkolwiek strony, są pozbawione wszelkich cech praktycznych, codziennych, przyziemnych, a „jedynie twórcze” one być mogą. Na tym zeznaniu na razie ugrzęzło wyjaśnienie sprawy. Oczekiwany jest przyjazd ekspertów pięciu najsławniejszych współczesnej doby, czyli sędziów śledczych do skandalicznych pseudorarytasów, a mianowicie z Pragi, Bukaresztu, z Białego Grodu927, a nawet z samej mroźnej Warszawy. (Mała Ententa928 kroczy solidarnie).
Dancingowy balet żadnych ograniczeń ani też powstrzymań na szczęście nie dozna, gdyż uzupełniony natychmiast został przez nowe nabytki ze schroniska dla kalek i z domu podrzutków.
Pogrzebowy konkurs w locie powolnym
Najpoważniejsze zadanie obecnie to pogrzeb ofiar, który samorzutną manifestacją będzie narodów na rzecz tej myśli, jaka je przywiodła w ustronie Toleda. Ponury wypadek religijne tętna ożywi, zapali, pobożnych wierzeń wytęsknioną arfę wysrebrzy, rozdzwoni i podniebienia podniebne nastawi na smakowanie wieczystych nastrojów. Kondukt pogrzebowy niebawem się zwali. Przez Puerta del Camforon929 podąży dumnie do stóp Alkazaru930, a stamtąd już prosto, po arcydziele rzymskiego rozmachu w rzucaniu kamieni nad przepaściami, czyli po sklepieniu mostu wsławionego pod nazwą Puente de Alcantara, tuż przy sadybie baśniowej kochanki Karola Wielkiego, czyli przy Palacio de Galiana, przemknie zaułkami Huerta del Rey i na dworcu stanie żelaznej kolei. Tam załadowanie nastąpi trumienek i odesłanie do komitetu monarchistycznego byłych oficerów rosyjskiej armii z główną kwaterą przy Artilleriestralsse w północnym Berlinie. Te sztabskapitany931 i praporszczyki932 prywatną tragedię ludzi religijnych wyzyskać pragną do propagandy przeciw Sowietom i pogrzeb szykują przez Friedrichstrasse z udziałem kronprinca933 i Ludendorffa934, całego Orgeszu935 z Górnego Śląska, przedstawicieli „Action Française”936, dwustu faszystów i otoczenia pana Izwolskiego. Na nic innego zdobyć się nie mogą i nie umieją. Podrygałow nie chciał odmawiać żądaniu wyśrubowanemu a zaszczytnemu, by zaciekawieniu dancingowemu w niczym u nikogo nigdy nie zaszkodzić. Reklama w Niemczech jest również wskazana. Gouzdralez notę tajemną szykuje, prawie równocześnie, do władców na Kremlu, w której określa to przymusowe, trudne położenie i nadużycia nieuniknione przy nacjonalistycznym czy komunistycznym balsamowaniu zmarłych lub poległych. Tak więc trumienki ukraińskiego biedactwa czułego w zaplombowanych wozach towarowych zajadą do gniazda wszechrosyjskiego matactwa pruskiego.
Tym wznioślej i rzewniej żegna je Toledo, a z pominięciem nader troskliwym wszelkiej banalności. Z kilkuset osób zaledwie się składa orszak żałobny. Zbieg z Poczajowa937, pałamar938 cerkiewny, krzyż jeden jedyny poniesie na wstępie. Tuż za nim kroczą: patriarcha grecki wygnany z Aten przez Wenizelosa939 i archimandryta940 ostatni z Odessy, emigrant, mistyk i morfinista. Za nimi popów i diaków dwie pary. Parastas941 odprawią w trzech punktach miasta. A-to-tso papież i Onczidaradhe w szatach uroczystych z kolei się zjawią. Żadnych chorągwi i wieńców żadnych. Mowy wykluczone czy posępne chóry. Do ceremonii konieczne milczenie. W najbliższym szeregu pójdą delegacje. Honorowe miejsce zajmą ludożercy z pogranicza Konga, po czterech z plemienia Fan i Monbuttu, a jeden dziwak Niam-niam942 odmiany pod silną eskortą zbrojnych hajdamaków spod Tarnopola i z Delatyna. Za tą przegrodą z samych dzikusów poaustriackie kroczą burgżandarmy943 z pióropuszami i w białych płaszczach podbitych purpurą, po czym arcyksiążę nie wiadomo który — Salwator czy Otto — pod ramię prowadzi wielkiego księcia Michajłę bez głowy oraz z drugiej strony butnego kaisera944 z sercem zawieszonym w woreczku na plecach. Depcą im po piętach leśne karzełki Abongo, Aka-ka i Batwa945, nagie, brodate, popłakujące i marchew gryzące albo selery zupełnie surowe.
Następuje grupa cywilizowana i bardzo zmieszana. Więc przedstawiciele szmuklerskich946 wyrobów, fabrykant cykorii, agenci szampanów węgierskich, niemieckich, dewocjonaliów handlarze wybitni, mistrzowie w biegu okrężnym do mety, palacze opium, ginekolodzy, krupierzy, zwłok oglądacze, filateliści, grafologowie, hodowcy królików, miłośnicy sztuki, przyjaciele nauk, piłkarze, cykliści, dobroczynne panie, bomb podrzucacze, pomywacze okien, brydżyści, turyści, zespół pokojówek bezwyznaniowych, byli ministrowie, związek kamelotów947, pożeracze gazet, zbieracze kości i niedopałków, miotacze haseł patriotycznych, polewacze ulic, baon948 nożowców czysto ideowych, meteorologowie, smakosze, kokoty i entuzjaści każdego zawodu, lada sposobności. Najdrobniejsza grupka cyfrą oznaczona na kiju widocznym.
Zamykają pochód: prezydium kongresu zakwefiowane, personel baletu z Havemeyerem samym pośrodku, zwierzęta dancingu i służba konieczna., dyrektorowie firm samolotowych, upełnomocnieni i nadzwyczajni posłowie mocarstw sypiących się w gruzy, a na samym końcu, jako straż tylna, korpus sprawozdawców sejmowych, książkowych, muzycznych, sportowych i teatralnych, wybitnych chwalców świętej przeciętności, posiadaczy akcji ufności społecznej i narodowej, gryzmołów, kiczarzy, gryzoniów, warchołów i wątrobiarzy. W dostojnym gronie tej najwyższej kasty współczesnej kultury wystąpią publicznie, nieznani dotąd szerokim masom, praojcowie rodu zwanego ludzkim, dzisiaj niestety już tylko szkielety, lecz uruchomione wcale prawidłowo przez wpływowy odłam stołecznej prasy, powiedzmy szczerze: przez wymyślaczy bredni zawodowych dla straganiarek, dla dorożkarzy i dla zgłodniałych, marnych biurokratów. Otóż pod rękę z panem senatorem i wiceprezesem związku dziennikarzy wystąpi praprzodek człowieka i małpy, okaz znaleziony w Broken Hill w Rodezji, zaś jego parnisty949 sobowtór — bratanek, Pithecantropus, wydobyty z Jawy, pełen galanterii, poda ramię swoje małżonce i dzieciom nietykalnego, publicystycznego gawrona czy bzdury. Czaszka, piszczele i oba golenie czcigodnych dziadków karbolem wytarte i amoniakiem, co powód stanowi, że imperatorowie-redaktorowie, których jest mrowie, obrzydliwie beczą. Na jaśku pluszowym Oxfordu pedele950 doktora Woodwarda951 odręczne pismo do wszystkich gryzmołów dźwigają butnie, gdzie zaznaczono, że najważniejszym czynnikiem moralnym i emanacją wartości myślowej jest rozwydrzona, a namaszczona, prasa brukowa. Kość ogonową całego pochodu ambulans stanowi, niemal pocztowy, a jednak raczej furgon wojskowy, który wiezie lody oraz andruty z samych andronów dla dziatwy przygodnej do lat czternastu, dla młodzi zaś starszej broszurowane zawiera wskazania w przedmiotach płciowych i w stosowaniu erotycznych trudów do nadzmysłowych uczuć wylewu.