— Nic nie pomoże. Trzeba zaczekać, aż przejdzie orszak.
— Jestem członkiem jury, międzynarodowy spełniam obowiązek, nie mogę się spóźnić...
— Było wcześniej zdążyć.
— Nie zdołałem jednak. Proszę wskazać drogę najkrótszą na przełaj i sprawa skończona...
— Legitymacja?
— Nie noszę przy sobie. Ale prawdę powiem skąd i kto jestem. Jam wiceminister komunikacji królestwa Syjamu.
— No to co z tego? Choćbyś ministrem nawet był samym, musisz się cofnąć, jak powiedziałem, i grzecznie czekać.
— Bez legitymacji uprzejmości pańskiej nie mogę zdobyć? Posiadam przy sobie prawdziwy syjamski dowód osobisty, czyli ten oto parasol czerwony. Nie mam nazwiska, natomiast trzynasty numer w mym kraju został mi przyznany pośród nieśmiertelnych. Tę liczbę feralną odczytasz z łatwością na rączce kościanej mego parasola.
— Paszport zagraniczny, nie totem pogański do kroćset diabłów!
— Panie szanowny, racz się uspokoić i zadowolić tym, co posiadam!