— Żądanie jest śmieszne, sprzeciwia się prawu. A w dodatku jeszcze nie moja to sprawa.

— Przepraszam, a czyja?

— Zwykłych stójkowych964, którzy są opodal.

— A pan nie policjant?

— Komisarz policji!

— Ach, więc takie buty! Subtelnych dystynkcji rozróżniać nie umiem. Lecz jako dygnitarz branży policyjnej tym pewniej pan może wskazać mi drogę.

— Nie mogę i nie chcę. Ja z pierwszym lepszym prowadzić rozmowy nie mam ochoty. Informacyjnym nie myślę być źródłem dla lada przechodnia.

— Ha, w takim razie wcale nie rozumiem, po co pan tu stoi?

— Muszę pilnować...

— Kogo i po co?