Wiedza: dobra okrutnie.
Wszystko, co drga, jeszcze ciepłe, skrzy się barwą... porwie wiedza, połknie, wyssie, wychlipce.
Każdemu się odda.
Pióropusze zwycięstwa codziennego zedrze, oskubie i zeżre.
Zarazą jest ludów żarłocznych, przebiegłych.
Bez troski żyzne przestrzenie pod pachę zagarnie i na wklęsłe piersi zdechłych stawisk ciśnie.
Zawsze sama z siebie, bez inwalidzkiego wsparcia, bez indiańskiego kołczana, w którym gaworzą figlarnie zatrute strzały przyjaźni.
Wyda wyrok na ciebie, siebie osądzi i stworzy, co zechce, bo wie wszystko!
Szamanem być musisz twej wiedzy obrządku, w jelenim kaftanie myśliwskim, w mokasynach bawolich, z jastrzębim grzebieniem na głowie... Pstre wojny malunki na licu, w prawicy tomahawk kamienny, fajka pokoju w zanadrzu. Modły odprawiać przystoi na sinym różańcu z młodych wilczych zębów...
Ja mam moją wiedzę, okrutną, wszechmocną, samotną. Kiedy Pańska wiedza zejdzie? Panie Havemeyer, o wiedzę pytam Pańską!