— Kong1051 z czterech wiatrów, najprawdziwszych, wschodnich! — drze się baletmistrz.

Omar wtulił mordkę we własne podogonie, by ukryć cierpienie, które przez oczka łzami wycieka. Wzdętymi bokami robi jak miechem i wciąż urąga szeptanym rzężeniem:

— Każdy ból należy natychmiast zagadać. Zapamiętaj sobie, arcypasterzu: Destructio destructionis!1052 Walczyć z hołotą do upadłego. Żaden system pracy, żadne publikacje czy organizacje. Destructio na wszystko, co nadto się szasta i miota zbyt głośna. Radzę ci, odsprzedaj moje kalambury Yetmeyerowi dla jego dancingu. Ten awanturnik i tragikomik ma wielką zaletę: on jeden rozumie, że jeśli za życia wypada coś robić, nie wiadomo po co, nie wiadomo komu, coś gdzieś budować, cerować, śmiecić, to, mój szarlatanie mongolskiego chowu, w którego ręce oddaję ducha, wyłącznie chyba... na beznadziejności zuchwałej opoce. Niech was licho porwie! Dosyć mam tego... Nic nie żałuję, nie żegnam nikogo. O... o... w tej chwili dokupiłem właśnie kamień potrzebny do kombinacji ukrytej mojej... „Samych Honorów”1053. Wygrałem panowie! Mah-jongg!

Na szerokonose papieża pantofle upadł bez odgłosu i przestał gderać już raz na zawsze. Onczidaradhe, nie chcąc graczy płoszyć śmierci oznajmieniem, książęce zwłoki przeniósł za ogon niepostrzeżenie w zacisze kosza, pomiędzy „pungi” i „kongi” butelek z Chablis i Vichy, dawno odstawionych przez wzgląd na rażącą pustkę ich wnętrza.

Przedślubna tajemnica narzeczonych

— Kupiła pani należny mi kwiatek. Nie mogę się mnożyć — mdło się uśmiecha pan Havemeyer.

— Odstąpię kamyczek kolekcjonerowi za małą cenę. Proszę się nachylić. Nie życzę sobie, by mnie usłyszał ktoś oprócz pana. Dziś jeszcze wieczorem Podrygałowa poślubię formalnie. Muszę się poświęcić, by pantomima mogła dojść do skutku. Trzeba uśpić czujność pana Igora i w pole go wywieść. Ślub będzie pozorny. Nigdy nie będę rzeczywistą żoną tego aferzysty. Wyjdę za niego, by natychmiast zerwać. Jak postanowiłam, od chwili Wesela Orgazowi oddam i duszę, i ciało.

— Znowu matactwo i znowu podstęp.

— Nie przeciwko panu. Jeśli Havemeyer będzie się upierał, to nic nie pomoże, bo i wówczas również, wbrew jego dąsom, dokonam tego, co nieodzowne jest dla baletu, z którego tańczenia wyniknąć ma związek życiowy, dozgonny obopólnych pragnień.

— Zmęczyłaś mnie cudna, sponiewierała histerycznymi, złymi fochami, które uprawiasz od nocy pamiętnej.