— No, no, i cóż dalej? — Majcherek wyzywa.
— Ścierwo dogorywa, lecz nie odpowiada. Książę nie wrócił, wieści nie nadesłał. Wszystko niezmienione. Okrucieństwo nudy. Blamaż wynalazków, genialnej konstrukcji. Parszywa dola zjadaczy swych myśli, połykaczy natchnień. Cynaderki z rusztu. Niechaj nikt nie twierdzi, że Yetmeyera między nami nie ma. I tutaj nas buja. Razem z nami płynie. On mnie oszukał, porwał Ewarystę, wystawił na próbę. Zemszczę się na nim i słowa dotrzymam. Pójdę na Wesele, by nikt nie zarzucił, że uczucie wiary Orgaz przehandlował dla pysznego ciała rozkosznej dziewczyny. Taka ideowa wynikła konieczność u miliardera, który się upił na dnie oceanu. Służba niech wytoczy kufy absyntu. Tańczmy hupa-hupa! Wracamy do światła w świetnych humorach. O naszej radości wydam komunikat dla gazetników. Jazda na powierzchnię!
Czarne paciorki krwi chorej, zakrzepłej osiadły na wargach zbielałych Orgaza.
Majcherek wróży na pięciu guzikach swej kamizelki, czy wygra zakład. Niemiec na mankietach cyfrową przyszłość trucicielskiej spółki ołówkiem oblicza. Jakoś się nie składa.
A u bramina... mina... jak z komina. Taniec trzech uśmiechów — absurdy miłosne
Rozdział X, czyli ostatni.
przecina ostatecznie węzły dramatyczne, namotane w toku powieści. Wyznanie Ewarysty, że oczekuje ona potomstwa, jako owocu jednej jedynej nocy miłosnej, spędzonej z Havemeyerem, zachwiało całą myślową postawą kolekcjonera, który pod wpływem wypadków dancingowych doszedł do przekonania, iż brodzi w umysłowej próżni i już choćby z tego powodu nie może obciążać się odpowiedzialnością za wprowadzenie w życie nowej istoty. Havemeyer chce, w przeciwieństwie do niesłownego Yetmeyera, dotrzymać zobowiązania i spełnić rolę Orgaza w misterium, ale zamierza przy tej sposobności wyznać, że świętobliwe i rycerskie treści, podkładane pod tę postać przez pana Dawida, są mu obce. Pokochawszy głęboko i namiętnie Ewarystę, nie śmie kolekcjoner łączyć na stałe swych losów z dolą baletnicy, ponieważ zraża go ona swym niesamowitym, kapryśnym postępowaniem. Równocześnie niepokojące objawy wskazują niezbicie na nurtującą w jego organizmie, przedawnioną chorobę. Przeczucie rychłej śmierci jest więc właściwie głównym powodem, dla którego chce on za wszelką cenę uniknąć ojcostwa. Stąd też ślub primabaleriny z Podrygałowem, ukartowany jedynie w celu ujarzmienia awanturniczego Igora, jest pożądany Havemeyerowi. Spodziewa się on, że ten związek uwolni go przynajmniej na zewnątrz od obowiązku występowania w oficjalnej roli ojca, a przyszłemu dziecięciu wobec ludzi zabezpieczy nazwisko.
Przed wykonaniem pantomimy udaje się Havemeyer do kościoła Santo Tome, gdzie przed obrazem Pogrzeb Orgaza przeprowadza porachunek z sumieniem i utwierdza się w swych postanowieniach.
O jedenastej przed północą, wśród uroczystego nastroju i ogólnego napięcia, odbywa się baletowe misterium Wesele hrabiego Orgaza. Na zapytanie, skierowane przez Yetmeyera do Orgaza, czy ponawia on wyznanie wiary w istnienie Boga i czy na tym podłożu opiera swój przyszły stosunek do Ewarysty, odpowiada pan młody, wierny samemu sobie, trzykrotnym głośnym zaprzeczeniem. Wówczas oblubienica, po raz wtóry zraniona głęboko w swym namiętnym poczuciu dumy, naprowadza Orgaza na miejsce przed ołtarzem ślubnym, z którego kolekcjoner zapada się w podziemia, gdzie chwytają go srogie ramiona torturowych przyrządów. Havemeyer, wydobyty niebawem z lochów, umiera na oczach widzów w pośrodku baletowej areny. Tuż przed zgonem zauważa on strzaskaną gałkę, która wzdłuż tajemniczych przewodów przesłała zabójczą iskrę, przeznaczoną do wysadzenia w powietrze zbiorów cywilizacji i kultury na Wyspie Zapomnienia.
Całe towarzystwo dancingowe dostaje się do aresztu. Ewarysta przyznaje się do rozmyślnego popełnienia morderstwa, Yetmeyer jednak bierze winę na siebie. Sądowe oględziny zwłok wykazują natomiast, że uszkodzenia ciała, zadane Havemeyerowi przez wtrącenie go do podziemia i wystawienie na tortury, były bez znaczenia i że śmierć nastąpiła jedynie i wyłącznie wskutek skazy krwotocznej, która po kryjomu dokonała dzieła spustoszenia wątłego organizmu. Wobec tego wydostaje się Ewarysta na wolność, Yetmeyerowi zaś każą miejscowe władze opuścić Hiszpanię raz na zawsze. We troje, to jest niedoszły zbawca i baletnica z mężem Igorem, odjeżdżają na Wyspę Zapomnienia. Hrabia Majcherek pisze spóźniony list miłosny do Ewarysty, prosząc ją o pośrednictwo w wydobyciu od Yetmeyera wygranej w wysokości pół miliona funtów angielskich. Nie wypada wątpić, że z czasem otrzyma należną mu sumę.