— Słuchać nie można tych obertasów pozbawionych sensu.
— Mogłem ja słuchać, chociaż jestem sędzią już niemal sławnym, więc redaktorowi nie mniej przystoi pokonać się nieco, zwłaszcza, że przybył po informacje. Przechodzę właśnie do najciekawszej i najpoufniejszej izdebki duszy, na wskroś zagadkowej. Baletowy rycerz zaparł się istotnie swej wiary trzykrotnie, lecz deklarację ateistyczną złożył wobec świadków dopiero na chwilę przed samym zgonem, a więc po zamachu, który wobec tego, co Yetmeyer twierdzi, musiałby być skutkiem znacznie wcześniejszym od głównej przyczyny poważnie spóźnionej. Wynika z tego, że trudno zbawcę uznać za mordercę. W stosunku wspólników nie znalazłem cienia życiowych różnic, intryg, podjazdów.
— A ideowych?
— Zajmuje to pana? Ideowe... były w szlachetnym gatunku.
— Skąd więc pochodzi takie fałszywe oskarżanie siebie i do czego zmierza?
— Nie chciał dopuścić właściciel Dancingu, by spoczęła wina na młodej dziewczynie, która mu tańczyła. Pośrednio przeskrobał, co zapewne czuje, albowiem kazał dla swoich kawałów wmurować w lochy przyrządy tortury. Gdy go zaskoczyłem oznajmieniem prawdy, niezbicie stwierdzonej przy zwłok obdukcji, przyjął nowinę jak najspokojniej, twierdząc uroczyście, że w sposób taki lub też owaki, lecz w każdym razie mniej więcej w tym czasie, Orgaz musiał zginąć. Taka „kosmiczna była konstelacja” i takie „twórczej energii napięcie”. Do wyroku zbawcy „przyłączył się w drodze nieoceniony, sztuczny przypadek. Najkrótsze spięcie dwóch obcych motywów, w tym samym celu, by wybuch wywołać”.
— Jak taki frazes na przykład zrozumieć?
— Redaktorze Miziu! Niezaprzeczenie jest sporo zagadek w tej całej sensacji. Lecz materialnych dowodów nie ma, by móc ludzi więzić i proces wszczynać! Takie przedstawienia są żerem dla gazet, a kosztują państwo. Istnieją ślady, że Dancing był w związku z międzynarodową bandą szmuglerów i że w Toledo różni przestępcy oraz aferzyści znaleźli przytułek. A-to-tso papież na przykład umknął. Mina bramina jest bardzo głupia. Wzbudził podejrzenia. Śledzimy go pilnie. Podrygałowowi źle z oczu patrzy. Kogoś przypomina. Konterfektu jego szukam w albumach zbrodniczych światowców. Mimo tego wszystkiego wolę ich wypuścić za kaucją na wolność, niźli uczynić to samo później, ale już niestety pod presją ministra sprawiedliwości, który aferę chce zlikwidować, albowiem wymusza na nim ustępstwa poseł sowiecki, ambasador Niemiec, a w wielkiej cichości i londyńska giełda.
— Niezależność sądów!
— Cenię w mym kraju prześliczne legendy, których nie należy nigdy demaskować. Dancing przedśmiertny do pewnego stopnia był również wyrazem wielkiej legendy: że mogą się spotkać w połowie drogi współczesny intelekt z odwiecznym pędem do uczuć górnych, nadprzyrodzonych. Spód toledańskiej, wielkiej sensacji jest metafizyczny, a tylko wierzchołki są naturalistyczne i stąd wulgarne.