— A męki w podziemiu?

— Zwykłe zabawki te narzędzia tortur. Wskutek zapadnięcia w zdradliwą piwnicę chory miliarder doznał obrażeń nic nie znaczących i łagodnego, nerwowego szoku.

— Przyznam sędziemu, że to sensacja, która niestety nic nie wyjaśnia, lecz jeszcze bardziej uniedostępnia dancingowy skandal.

— Tło całej afery jest pozbawione powszednich motywów, oczekiwanych i upragnionych przez pospolitość.

— Bardzo mi przykro, ale w takim razie nie mogę skorzystać dla mojego pisma z dalszych wyjaśnień i rewelacji.

— Pewnikiem jest dzisiaj, że Ewarysta oraz Yetmeyer nie są sprawcami weselnej tragedii. Baletnica wzięła winę na siebie, albowiem pod wpływem sztucznej atmosfery pantomimowej rozegzaltowana, zhisteryzowana, odegrać chciała jakąś ważną rolę.

— Jestem przekonany, że korzystała ze sposobności do niecodziennej dla siebie reklamy. Pragnęła uchodzić w opinii publicznej za tę niewiastę, którą miliarder upatrzył sobie na towarzyszkę wytwornego życia.

— Prawiła o zemście za zawód w miłości, ale równocześnie dowiodło badanie, że na kilka godzin przed katastrofą na własne żądanie wyszła za tancmistrza i że otrzymała jako ślubne wiano od obu wspólników po pół miliona złotych pesedów. Jest w poważnym stanie, a Podrygałow zapewnia solennie, że tę przemianę dziewiczego łona on spowodował na miesiąc przed ślubem dzięki przechytrym figlom erotycznym. Poza tym zdołałem ustalić przez świadków, że rzeczywiście kolekcjoner pragnął pojąć za żonę piękną baletnicę, ku czemu wszystko jak najgorliwiej już przysposobił. Gdzież powód zemsty?

— Przepraszam sędzio, panu wolno twierdzić, że coś rozumie, czego na przykład ja pojąć nie mogę. Lecz jak się przedstawia ten łotr i zbawca w tej samej osobie?

— Yetmeyer również obwinia siebie. Przepyszny okaz zdecydowanego, fanatycznego arcymaniaka. Swój światek własny, który zbadałem jak najdokładniej, chciał przeforsować i rozbudować na współczesności. Rzekomo musiał ukarać wspólnika za wiary odstępstwo. Gdy zapytałem, dlaczego skazał na straszne tortury przyjaciela swego, bez namysłu odparł: za brak wyrazu!