Co też tu chciałem powiedzieć... Miłość jest... myślą, tak myślą, myślą przede wszystkim i mimo wszystko. Myślą być musi. Z myśli wszelkie łakomstwo pochodzi, a więc i smak rajskich pocałunków. Tylko myśl, ona jedna jedyna wypełnić może szczelnie tę przepaść zabójczą, jaka odgradza każdą pieszczotę od nieuchronnego jej powtórzenia. Tylko myśl zedrze z miłości szaty powszedniości i ponury konwencjonał konfesjonałem zastąpi zeznań nagich, rozochoconych, boskich, które są wschodem zachwytu po zachodzie rozkoszy.
A także, a jeszcze jest miłość najdoskonalszą o sobie pamięcią, bo żadnego „dzisiaj” przez jutro pomnożyć, przez „wczoraj” podzielić nie umie, jest również najbardziej nonsensowną funkcją arytmetyczną, bo wszystko od siebie odejmuje, a siebie do wszystkiego dodaje.
„Rób z nią, co chcesz, ona zawsze pozostanie taka sama!” — niepotrzebnie, bo niesłusznie utyskuje wytatuowany solidnością obywatel społeczny, bierze kąpiel w łaźni tureckiej (higiena), wdziewa lakierki (nastrój uroczysty), kupuje pstre kwiaty i rozlazłe pomadki (tradycja), nabywa kołyskę (wiara i nadzieja), wpisuje się do klubu (reasekuracja), a potasowawszy należycie łajdactwo ze sprytem (postawa męska) pracowicie i z „poświęceniem” („patriotyzm”) pomnaża dobytek.
Question de amor1173 jest ponadto tu i ówdzie osobistym postulatem twórczym, czyli próbą utrzymania jako tako wytwornej równowagi na zmieniających nieustannie rytm i kierunek ruchu płaszczyznach pojęciowych. Zagadnienie to nie trapi nigdy legalnych mężów i autoryzowanych gachów.
Takie mniej więcej męczące repetytorium, czyli palcówki miłosnych motywów przesyłam tobie, Ewarysto. Powtarzam i zwracam, czego nauczyłem się od Ciebie, u Ciebie, dzięki Tobie. Bębnię études1174, chociaż wiem, że pozbawione są melodii. Rozmyślając o miłości, dowód składam, że umiem być pilnym, ale wiem niestety, że kształcenie zalet moralnych prowadzi do niechybnego wyjałowienia życiowego wirtuozostwa.
Mimo wszystko pragnąłbym, by moje absurdy miłosne doszły do rąk Twoich. Nie wiem, jak pojmiesz wywody dosyć rozczochrane, ale życzę sobie, byś je przyjęła, choćby najniechętniej i najopaczniej. Drogą korespondencji mógłby nasz stosunek nieco się ustalić. Miłość, która jest stałem nieporozumieniem, nie mniej jest miłością.
U nas w Polsce nie ma z kim gadać o miłości. Czasem usłyszę, że ktoś kogoś kocha, ale potem wnet donoszą, że go już zabił. U nas bardzo lubią: rybę po żydowsku, miłość po rosyjsku.
Nie jestem zdolny do najogólniejszych choćby opisów wszystkiego tego, co się tu dzieje. Krótko określę sytuację kraju, w którym teraz mieszkam i który kocham, sam nie wiem, za co: rozpaprana poprawa i poprawna deprawacja.
Stojąc poza tym wszystkim uporczywie i jako wyklętnik, i jako ochotnik, w potwornym osamotnieniu jedną jedyną znalazłem pociechę, którą słowami rozpustnika Aretino1175 wypowiem: „per la gracia di Dio uomo libero!”1176.
W tym oddaleniu nieskalanie myśleć mogę o prawej ku Tobie miłości.