Początek wszystkiego. Podręczny księgozbiór, skład rycin, podobizn, projektów. Sala na górze, a z nią połączony wewnętrzną windą jest na dole pokój, gdzie wśród ksiąg natłoku pracownia, czytelnia. Dzieła religijne. Rzadkie egzemplarze. Oprawa paradna. Biblia leży święta we wszystkich językach. Najciekawsze z wydań jest polskie, a potem japońskie. Mszały, brewiarze, psałterze klasztorne. Unikatów mnóstwo. Wspaniały jest Talmud, cały utkany z barwnego włosienia: od abisyńskich pochodzi on Żydów, tak zwanych falaszaa. Jest Kalewala w wydaniu Lönnrota, zbiór legend fińskich i jakuckich wierzeń. Na osobnej półce spoczywają pisma wyznania Konfucjusza: uprzystępnionych naszemu poznaniu fundamentalnych pięć King i Szu cztery220. Zaglądałem również do arcydzieła skromnego Laotse, które Tao-te-king miano (zresztą dobrze znane i przystępne) nosi. Przykrą już myszką ta moralność trąci. Natomiast warto zbadać dokumenty do religii szinto, która w Japonii rządziła i rządzi. Wybór historyjek, niekiedy wesołych, zdobionych rozkosznie, nazwano Kojiki221. Jest dykteryjka tam arcyzabawna, którą polecam naszym Czytelnikom: Jako państwową główną konieczność ustanawia ona boga kaligrafii, wywyższonego do roli niebiańskiej (!) spośród ministrów. U nas się ludziom wciąż odbiera teki i w roli portfelu trudno jest wytrwać na jednym fotelu! Za rym przepraszam i za kiepski dowcip, lecz zbyt często marzę, jakby to u nas ktoś spośród władnych mógł zostać bóstwem. Zbyteczne wprawdzie, ale czy możliwe? A divinatio222 zwykłej kaligrafii może by również stan naszej ciemnoty pokonać zdołała z wyraźną korzyścią dla światłości mózgów. Widzę, że uwiódł mnie dziwak Yetmeyer i że jedną po drugiej popełniam dygresję. Budzę sprawozdawcę i donoszę dalej: są egipskiej wiary wyznania najstarsze pod nazwaniem pięknym: Pert em heru, czyli „wyjście poza dzień”223. I asyryjskich i babilońskich są panteonów przepisy klasyczne, a spośród fenickich jako najwcześniejsze muszą być znane Sanchuniathona224 półgreckie fragmenty. Odrębne oddziały stanowią Indie, Persja i Grecja.

Nad jednym z Koranów utknąłem dłużej wprost onieśmielony przepyszną oprawą, na której migotał rozśmiany firmament bezcennych klejnotów. Więc wyraziłem głośno obawę, by tego skarbu rzezimieszek nie skradł. Lecz uspokoił mnie gościnny Jankes, postarzałego wskazując kakadu, który promenadę po półkach, pulpitach dla zdrowia wskazaną odbywał z powagą. — Stróż to nad stróże — oświadczył Yetmeyer — najdrobniejszą kradzież natychmiast wykryje i złodziejowi umknąć nie pozwoli. Nieznacznie dziobem guziczek naciśnie, podając służbie sygnał alarmowy. Czuwają wszędy, pod drzwiami, na dachu, półdzicy janczarzy. Po-pô tresowany (nieco drażniące jest imię papugi!) wskazuje im sprawcę, ułatwia rewizje. Zresztą mam zamiar na wszystkich afiszach takie oznajmić ludziom ostrzeżenie: „W kieszeni z dancingu nic nigdy nie wolno wynosić ponad to, co przybysz miał z sobą, wstępując do wnętrza. Każdy podejrzany musi wybaczyć i będzie poddany wytwornej rewizji. W głowie natomiast wolno i należy wynosić wszystko, co dancing dać może”.

Przyzna mi każdy z szanownych rodaków, że pomysł jest trafny i wręcz typowo amerykański.

Dziwi tu jednak i nieco uraża frazes wprost wstrętny, wypisany wszędzie, gdzie tylko się ruszyć. W dodatku jeszcze greckimi znakami:

θεών έν γούνασι225

co zapowiada, że kto w tej izbie przebywa, pracuje, tym samym bogom na kolana siada.

Z sali do sali przejść tutaj nie można, gdyż nie należy, jak właściciel sądzi, poufnych nastrojów przez zbytnie zbliżenie mieszać i mącić. Korytarzowy czy hotelowy wprowadzono system. Znowu od krużganku drzwi naciskamy, gdzie

Komnata II. REFLECTORIUM

Miła, pogodna sala jadalna. Śmieje się czeczota. Biedermeier226 pieści. Do słońca się mizdrzą z muślinu firanki. Kwiatuszki na oknach, tapetach, na lampie. W altankach z powojów i z winogradu227 przytulne stoliczki. W pośrodku izby więzienie oszklone napełnione wodą. Kozły wywracają pozłacane rybki. Zegar staroświecki barytonem tyka. Podłoga zasłana puszystym kobiercem, który Aurory228 wstydliwe miłostki rozpowiada wszystkim. Trzyma się ściśle przepisu na plotki, wzory anegdotki języczkiem świetlanym podmalowując z odcieniem miedzianym, gdyby od niechcenia, serdecznie, nieznacznie. Tło: lazur stanowi niebieskostalowy oraz zbaraniałe z zachwytu obłoczki. Jedyny przepis, który tu krępuje, to jest

Silentium229