Podczas gdy patio za arenę służy głównych produkcji (pantomimy, tańce), z dolnego krużganka pod brwiami sklepień wejść jest kilka obok do komnat specjalnych. Wprost zaś z podwórca kręconymi schodki dostać się można na piętrowe wyże, gdzie próbna sala, liczne garderoby i właściciela zacisze prywatne.

Niedługo czekałem w mgle hallu różanej, w tropikalnym gaju, wśród ptactwa wesela i ciszy marmurów. Stoczył się ku mnie po schodach gospodarz. Grubasek rozkoszny, zabawny i zwinny. Zaledwie w oczach czai się hardość, choć twierdzić można, że szkli się ona raczej w okularach. Obejście skromne i wciąż ma w pamięci pozory prostoty. Jedwabna koszula na widok wysyła brudne, wystrzępione i cyfr batalionem upstrzone mankiety. Jankes jest w piżamie z żaglowego płótna, mocno przepoconej. Plecione podano fotele (służba jest chińska z tutejszą zmieszana), hawańskie cygara i mrożony kefir.

— Pan rządzi opinią. Nic mnie nie obchodzi szanowna opinia. Sąd trzeba mieć własny o wszystkim, o wszystkim. Odwagę mieć trzeba, by też czasem o czymś nic a nic nie wiedzieć. Tylko w ten sposób można swoje zrobić. Panu i dla Pana, który był tak łaskaw do mnie się potrudzić, coś nie coś powiem i proszę z tym czynić, co i jak wypadnie. Założyłem dancing. Instytut pogody i mądrej radości. Forma rozrywki najbardziej powszechna. Wabi i zatrzyma. I stałych gości można się spodziewać. A o to chodzi. Dancingu przydomek opiewa przedśmiertny. Więc chciałbym rozbawić mych zacnych klientów aż po same brzegi ochoty do śmierci. Po wojnie ujrzałem wypróżnione wnętrze każdego człowieka. Czym mu je zapełnić? Śmiechem, bujnością, tańcem i muzyką. Możnością wesela. Wyrabia się przez to myśli żywszy obieg. Myśl krąży w człowieku, by była historia na szerokim świecie i religia kwitła w odludnej zadumie. W pustce powojennej chcę wyrobić treści, czyli niezbędny dla ludzkości pokarm, i treściom tym nadać wszechwładny wyraz. Chcę ufundować niezbędny po temu zakład położniczy albo inaczej: modne misterium. To wszystko. Szczegóły, kto zechce, dostrzeże w dancingu.

— Najmocniej przepraszam — nieśmiało wtrąciłem — lecz rad bym usłyszeć, dlaczego to właśnie na hiszpańskiej ziemi, a zwłaszcza w Toledo tej akcji początek, która wprost zmierza do odrodzenia powojennych ludzi?

— Ogólnikowo odpowiedzieć mogę. Cała okoliczność jest prostym wynikiem naczelnej konstrukcji (!?), o którą myśli i czyny opieram. Po zatem nie skrywam, że żywej sympatii nici mnie wiążą z tym waszym półwyspem i że szczególne mam zobowiązania wobec takich mężów, jak Nino-kardynał, Cervantes, El Greco...

— Czy wolno zapytać o działania program na czasy najbliższe?

— Dancing i jeszcze raz dancing. Tu oczekuję pierwszego od dawna zdarzenia, które historię do życia powoła i tu muszę pierwszych wytańczyć kapłanów dla nowej religii, ażeby myśl ludzka w szczęściu umierała i dla szczęścia żyła.

— Ale na razie w zgodzie z tą przeszłością, która nam prawa po dziś dzień dyktuje?

— O tyle, o ile. Powiedziawszy prawdę, mało jest dzisiaj śladów dawności, a zapowiedzi na przyszłość też nie ma. Czujność hultajów i nieprzytomność ziemskich niebożątek — oto rzeczywistość, która nas zalewa. Chodzi mi więc o to, aby dłużej nie stać w tej nieznośności, lecz ruszyć z miejsca. Proszę zatem za mną. Poznając ten zakład, i system mój pozna ten, który nie ziewa przy poznawań trudzie. Otóż gdzie siedzimy, główna jest scena. Podczas występów kobierce zaścielą mroźną mozaikę. Najważniejsze jednak są izby sąsiednie, gdyż każda szczególna ma swoje własne, ważne przeznaczenie: przygotowawcze. Myśli niemowlęta w nich się pielęgnuje stosownie do wzrostu i do pochodzenia, ściśle według wieku. Ćwiczy się, hartuje, odżywia, przewleka, aby dojrzały do wiary człowieka. Kurs koszykarski dla wyrównania łozy wyobraźni z nieugiętością krzewów intelektu. Nazwy im dałem sklecone z łaciny. Przejdźmy po kolei. Zwracam uwagę, że na papierze notować nie wolno, lecz tylko w pamięci. Zaczynam:

Komnata I. PRAEPARATORIUM