Tymczasem pan Dawid poczyna sobie w jak najlepsze na starym kontynencie. Akcja jego, zmierzająca do stworzenia kultu religijnego dla myśli twórczej, przybrała ogromne rozmiary. Generalnym swym zastępcą do oficjalnych rokowań z władzami europejskimi i do reprezentacyjnych wystąpień mianował Yetmeyer „zredukowanego” papieża taoistów, sędziwego chińczyka A-to-tso.
Oprócz tego zausznika, starającego się o przyjazne względy gabinetu londyńskiego, wysłał zbawca do Paryża jako swego przedstawiciela przy rządzie francuskim, Polaka, Piotra hrabiego Majcherka, młodego, przystojnego arystokratę, erudytę, religiologa, skąpca i dziwaka.
Zespół baletowy dancingu wraz z tanecznicą Ewarystą powierzył Yetmeyer kierownictwu słynnego Rosjanina, Igora Podrygałowa z Saratowa. Tancmistrz powrócił niedawno z Bolszewii, gdzie bajecznymi swymi produkcjami, wykonywanymi przy pomocy dwunastki własnych, jeszcze nieletnich dzieciąt, wzbudził u zabobonnego ludu rosyjskiego powszechny kult dla swej osoby. Z podziwu dla jego cudacznych pantomim i z opowieści o awanturniczym żywocie Igora, o czterech jego zmarłych żonach, o tuzinie dzieci, kształconych pod opieką ukraińskiej niańki Praksedy, o tysiącznych, zwycięsko pokonanych niebezpieczeństwach i przeciwnościach, urodziła się legenda, przypisująca Podrygałowowi tajne a bliskie związki z samym szatanem.
Dancing już działa, burza w mózgach ludzkości, ginącej od przerafinowania i ogłupienia, już posiana. Zgrzybiałe, majestatyczne Toledo w krótkim stosunkowo czasie stało się jednym z najbardziej przeludnionych oraz wrzaskliwych miast na kontynencie. Po staroświeckim bruku muzealnej twierdzy nad Tajo rozlała się szeroką falą pstrokacizna ciekawskich gości. Tłoczą się w odwiedziny do dancingu nie tylko skrajnie zdenerwowani i ostatecznie znudzeni schyłkowcy zachodniej cywilizacji, ale i najbardziej egzotyczni dzikusi, przybyli z najodleglejszych zakątków pierwotnego odosobnienia kulturalnego.
Pojedynek dwóch miliarderów o właściwe odrodzenie ludzkości rozpocznie się niebawem na szerokiej arenie świata.
TELEGRAPH
z dnia 23 listopada 1921 roku, str. 75 u góry, trzecia szpalta:
Spółka akcyjna odbudowy religii na kontynencie
...Uzupełniając wiadomości ogłoszone naszym kablogramem madryckim w dniu wczorajszym, jesteśmy w stanie odsłonić dalszy rąbek tajemniczej akcji D. Yetmeyera w Hiszpanii. Amerykański dancing, założony w Toledo i wyposażony we wszelkie uroki współczesnej zabawności, niepowszedniej egzotyki i wyrafinowanego, artystycznego smaku, stanowić ma zaledwie zalążek wielkiej misji ideowej, zapoczątkowanej na kontynencie, a zmierzającej do rozpowszechnienia i pogłębienia zanikającego w Europie życia religijnego. Usiłowania te, skierowane na podwaliny moralnego ustroju ludzkości, pozostają w bezpośrednim związku z dotychczasowymi, niestety płonnymi, mozołami około uruchomienia czy wskrzeszenia gospodarczej tężyzny świata powojennego. Zagrożonemu długoletnim przesileniem przemysłowi i handlowi amerykańskiemu może dziś otworzyć na ścieżaj356 rynki zbytu jedynie rozważnie przygotowana i energicznie przeprowadzona melioracja zniszczonych przez wojnę i wyjałowionych terenów psychicznych. Trzeba koniecznie i natychmiastowo wskrzesić zmysł dla religii. Przy pomocy kapitału amerykańskiego i przez zastosowanie właściwej nam błyskawicznej techniki pracy, będzie można to gigantyczne dzieło skutecznie przeprowadzić w krótkim stosunkowo okresie czasu. Opierając się na powyższych przesłankach i pragnąc możliwie rychłego rozkwitu międzynarodowej twórczości, oceniamy śmiałe, samodzielne i pomysłowe przedsięwzięcie wielkiego przedstawiciela sławnej firmy „D. Yetmeyer et Comp.” jak najkorzystniej, zarówno ze stanowiska finansowo-ekonomicznego, jak i narodowo-politycznego.
Przedsiębiorstwo tego rodzaju nie może jednak całym swym potwornym ciężarem spadać na barki jednostki, choćby nawet pod względem kapitalistycznym oraz umysłowym tak potężnej, jak ekscentryczny inicjator „dancingu przedśmiertnego” w Toledo. Udało się jednemu z naszych reporterów zakraść za kulisy szczelnie utajonych zamysłów D. Yetmeyera. Wczoraj w podziemiach hotelu „Excelsior” odbyło się poufne zgromadzenie tutejszych pełnomocników i powierników wielkiego odnowiciela prądów religijnych. Zebranie posiadało pozorne cechy seansu spirytystycznego, toteż współpracownik nasz zmaterializował swoją obecność jako duch-zjawa, za co ostatecznie przetrącono mu kości, i to do tego stopnia, iż dzisiaj majaczy w szpitalu. Zeznania jego z fazy przytomności ograniczają się do stwierdzenia, że najbliżsi ludzie Yetmeyera noszą się z zamiarem utworzenia na wzór europejski spółki akcyjnej, mającej uprawiać: zawodowe zwalczanie powojennej psychozy oraz krzewienie religijnie zgłębionych afektów357. Odbudowę gospodarczą świata musi poprzedzić jego przebudowa umysłowa oraz uczuciowa. Musi! Niepopularne, czy też zbyt zwulgaryzowane formy syndykatów, trustów czy karteli nie są zamierzone. Papiery nowej spółki mogą niebawem odegrać na giełdzie pierwszorzędną rolę regulatora międzynarodowych relacji finansowych i będą niezawodnie poszukiwane przez licznych kapitalistów, spragnionych pewnej a rentownej lokaty swych płynnych zasobów. Nabywcy akcji nie tylko materialne odetną kupony, ale i moralne, gdyż jako uczestnicy wszechświatowego interesu religijnego, siłą faktu sami dbać muszą o swą religijność.