Na każdy wypadek, jeżeli interes rozwinie się dobrze, przezorny Jankes dla przyszłych triumfów zaciszne gniazdko z góry przysposobił. Dziś przyznać się nie chce i dlatego tylko sens obu komnat milczeniem zaciemnia.
Tuż przed odejściem i niemal przy bramie spotkałem postać wprost dystyngowaną, o pobielonej i klasycznej głowie. Z prawdziwą radością stwierdzić musiałem, że owym grandem, którego poznałem, jest rodak nasz, Hiszpan z samego Toledo i że piastuje godność dyrektora w administracji dziwnego dancingu. Wytwornie zagadnął, jakie wrażenie wynoszę z całości, o pamięć prosił na przyszłość najbliższą, usługi swoje w wszelkich wątpliwościach chętnie ofiarował. Mąż ten sympatyczny, na tak wybitnym dziś już stanowisku, zasługuje w pełni, by jego nazwisko w całym naszym kraju dobrze zapamiętać: Jacinto de Gouzdrala Gouzdrez. Na pożegnanie właścicielowi bez osłonek rzekłem, że przedsięwzięcie charakteru nie ma, że założenie jego religijne jest niepraktyczne, zaś praktyk większość, które dostrzegłem, jest niereligijna i niemal bluźniercza. Przypuszczać należy, że powodzenie pysznego zakładu jest mocno zachwiane, dzięki tendencji wielce zagadkowej i przeładowaniem szczegółów zaćmionej. Społeczeństwo zdrowe, pod wpływem instynktów wrodzonych, szlachetnych, nie przyjmie szczepionki na bałamuctwa same obliczonej. Yetmeyer w uśmiechu serdecznym dziękował za wyjawienie mej szczerej opinii i ku zdumieniu — przyznaję — wielkiemu wyraził zgodę na sąd tymczasowy. Dodać nie omieszkał, że tylko „metody życiowej kariery” obu nas dzielą, czyli mnie i jego! Dla niego religia zakonna, myślowa (!) jest tylko środkiem prostym, niezawodnym do nieodzownej kariery kosmicznej (!?), zaś moje pragnienie świeckiej kariery, nienasycone, zawsze nieprzytomne, jest przykazaniem głównym i naczelnym licznych, uczuciowych, zakapturzonych i przez to praktycznych obrządków światowych.
Ha! Zobaczymy, co z tego urośnie. Spełniłem powinność, wyjawiam stan rzeczy i po raz ostatni ostrzegam najskromniej:
„Caveant351 consules” (wszyscy patrioci i cała policja!), „ne quid detrimenti capiat dominium regium”352, na ukochanym tym iberyjskim, sławetnym półwyspie!
Wystrzyganki z śmietnika prasy nowojorskiej
Piąty rozdział nie jest właściwie niczym innym, jak...
zlepkiem wycinków z najróżnorodniejszych organów prasowych Ameryki Północnej. Są to domysły, oświetlenia, mniej lub bardziej pochopne sądy krytyczne, alarmy i suche sprawozdania na temat dancingu, który już powstał w Toledo, wywołując podziw, zachwyt, potępienie, podejrzenia, spekulacje, knowania i groźby.
Havemeyer przyjmuje niebezpieczne zaproszenie Yetmeyera. Inaczej nie mógł postąpić prawdziwy Jankes, który zawsze poszukuje sposobności do ryzykownych, sportowych rozgrywek.
Podczas, gdy na jachcie kolekcjonera „Frivolous”353 palą pod kotłami, szykując się powoli do przeprawy przez Ocean, wyjeżdża z ramienia Havemeyera do Toledo jego upełnomocniony delegat oraz powiernik, świątobliwy bramin354 hinduski Onczidaradhe. Nikt nie wie i nie domyśli się nigdy, że tajemniczy sadhus355 jest sprytnie zamaskowanym, słynnym detektywem amerykańskim, który ochrania swego pana przed wszelkimi spiskami, a więc i przed możliwym zamachem na jego życie.
Okazuje się w toku akcji, że Havemeyer żywi również pewne, dotąd ukryte, zamiary w odniesieniu do ginącej cywilizacji europejskiej i że jego uparte kolekcjonerstwo pozostaje w związku z tymi utajonymi zamierzeniami.