— A jakże być miało? Jest tak, jak potrzeba.

— Wyście ją mieli?...

— Zdurniałaś, Praksedo?!...

— Róbcie, co chcecie i jak się podoba. Jedno wam skażu442: trzynastego bębna już nie uchowam i piątej żinki do domu nie wpuszczę!

— Stul pysk, Praksedo!

— Cygańską biniochę443 dostać będzie łatwo, bez żadnych zachodów i bez ożenku. Z was dłubek444 niezdarny. Sama do niej pójdę i przyszykuję w czubatej pannie do was ochotę. Bez ślubu, za durno445...

— A ona ostatnie zęby ci wybije.

— Ostawi coś trochę na waszego chleba kęs dla mnie dostatni. I nie będzie wstydu, ani panowania nowego ciarastwa446. Jak żywa tu siedzę.

Onczidaradhe okiem dobrotliwym oderwał Praksedę od pomstowania. Lecz nic nie rozumie, więc zapala fajkę na długim cybuchu (tak zwane chillum), którą mu wręczył Gouzdrez z namaszczeniem.

Baletmistrz znak daje, by nowe pary w szranki wchodziły.