— Podałem warunki w szczegółowym liście...

— Wybaczy dobrodziej, ale list Pański to zamach gwałtowny, to oświadczenie tylko jednostronne. Nam układów trzeba. Odnoszę wrażenie, że w obu panach dwa różne systemy, lecz jeden przedmiot mające na oku, nagle się zetknęły. Postaram się teraz, by przez kontemplację rozmotać supły komplikacji mnogich, lecz nieistotnych.

— Mowy o tym nie ma. Nie zgodzę się nigdy. Albo twórczość czysta, albo wręcz poniechać wszelakich zabiegów.

— Proszę nie utrudniać, zanim w możliwości podziemia zstąpiłem. Zawsze przez nazwę dobraną szczęśliwie lub też formułkę zdarnie ulepioną rozwiązać umiem najtrudniejszy problem.

Medytacje głową na dół, nogami do góry

Nagle, zanim Jankes połapać się zdołał, chudziara drabiasty przez ogrodzenie loży przeskoczył, w gumowe obręcze zręcznie stopy wsunął, po czym bezwładnie wzdłuż zewnętrznej ściany, jak złodziejaszek mylący tropy, głową na dół runął. Zawisł na nogach i jak ściennego zegara wahadło, raz w prawo, raz w lewo, zamiatając ziemię zbakierowanym nieco turbanem, miarowo tykał.

Wywołał popłoch, lecz kazał Yetmeyer uspakajać ludzi. Jacinto ze służbą i Podrygałow nie skąpią wyjaśnień, co znaczy ascetyzm, zwłaszcza hinduski, i jak niezwykłe, choć nieszkodliwe, są praktyki wszelkie panów fakirów. Zdołano ustalić, że dobrowolne takie powieszenie samego siebie jest u sadhusa podstawową formą do porozumienia ze swoim Bogiem, czyli do natchnienia, że myśli porusza najlepiej krwi napływ gwałtowny do głowy, że mu nic nie grozi, bo już się wyćwiczył w karkołomnych cudach, co można stwierdzić choćby zaraz dzisiaj, gdy będzie wisiał najprawdopodobniej do samego końca tuż nadchodzącej, wielkiej pantomimy.

Jedzie uwertura. Sam maestro Colonna, stojąc, powozi. Kłusują rysaki przyśpieszonych tonów. Zapadły po brzuchy w łopiany zmierzwione przez wiolonczele i psotne fagoty. Żałosne smyczki rzucają spojrzenia roznamiętnione, długimi rzęsami dwuznacznie przykryte. Miodowe dzwonki bzykają jak pszczoły i deadly dust484 sypią z frywolnych skrzydełek na polewane basowym śmigusem alpejskie róże, jaśminy, storczyki i kaczopyski. Waltornie dmą w żagle zbłąkanych korabi, w przestwory gromy ciskają puzony.

Pan Yetmeyer pyta Podrygałowa:

— Przy kształtowaniu pańskiego pomysłu dancingu komnaty były mu pomocne?