Spał bardzo długo, do samego wieczora, a gdy się obudził, powiedział:

— Wracam do domu! Powiedz, Darci, Policjantowi, by ogłosił w ogrodzie, że Nagina nie żyje.

Policjant jest to niewielki ptak, którego głos przypomina uderzenia pałką w bęben lub dno miednicy. Słychać go w ogrodach Indii ciągle, bo ma sobie poduczony urząd obwieszczania różnych rzeczy i ważnych nowin, a funkcje swe pełni z gorliwością przykładną.

Riki był jeszcze na ścieżce, a już usłyszał głos Policjanta brzmiący też jak mały gong zwołujący na posiłek. Po chwili dobiegło go wołanie:

— Diń, doń... diń, doń! Nag nie żyje już! Diń, doń... diń! Nagina również przestała żyć!

Cały ogród rozbrzmiał głosami ptaków, a nawet żaby zaczęły rechotać z radości, albowiem Nag i jego żona pożerali prócz piskląt, również ich potomstwo.

Riki został bardzo uroczyście powitany przez wszystkich w domu. Blada jeszcze po niedawnym zemdleniu matka omal nie rozpłakała się z rozrzewnienia, a objawom życzliwości nie było końca.

Riki jadł tego wieczora wszystko, co mu dano, dopóki starczyło w żołądku miejsca, potem zaś, siedząc na ramieniu chłopca, udał się z nim do sypialni. Zastali go tam oboje rodzice, przyszedłszy późno w nocy, by spojrzeć raz jeszcze na ocalonego syna, a matka powtórzyła:

— On to ocalił życie nam wszystkim! On tego dokazał, zaiste!

Posłyszawszy szmer, Riki zerwał się na równe nogi, albowiem ichneumony sypiają bardzo czujnie, a gdy poznał przybyłych, powiedział: