Jeszcze ot przed godziną, gdyśmy szli tą równiną,

Nie majaczył na ziemi cień mgławy;

teraz cieniów gromada w ślad za nami się skrada,

a my do dom wracamy z wyprawy.

W cichym rannym pomroku już widoczne są oku

kępy krzewów, zrąb skał, drzew korony —

więc podnieśmy wołanie: „Czas już spocząć każdemu,

kto przestrzega Praw Dżungli zielonej!”.

Teraz nocni włóczędzy w gąszcz się kryją czym prędzej,

nie chcąc skóry narażać i rogów;