teraz chyłkiem i milczkiem lampart z dzikiem i wilczkiem
powracają do jam i barłogów.
Już po roli, po łęgu idą woły w zaprzęgu:
do roboty je ludzie zaprzęgli!
Zorza — blada, nieśmiała — blaskiem krwawym już pała
jako Kwiecie Czerwone wśród węgli.
Hej, kto żyw! W legowiska! Bo już słońce rozbłyska
ponad trawą szumiącą i bujną!
Przez trzcin młodych łan gęsty ciągną szmery i chrzęsty,
jakby straż tam odprawiał ktoś czujną.