— Myślę, że byłoby dobrze powiedzieć o tym maszoperiom, gdy je spotkamy. Co-o? — rzekł Manuel. — Jeżeli wiatr was kiedy pogna tym torem, a w okręcie zaczną się rozluźniać spojenia...

I niedającym się opisać gestem rozpostarł szeroko ramiona; jednocześnie Penn przysiadł na daszku galardy i jął szlochać. Harvey nie zdawał sobie sprawy z tego, że oto widział śmierć na przestworze wód. W każdym razie czuł się nieswojo.

Dan wdrapał się na szląg, a Disko jął sterować w kierunku powrotnym — aż na koniec, gdy już mgła ponownie spowiła powierzchnię morza, przybyli w miejsce, skąd było widać ich rybackie pławy.

Po południu morze było na tyle spokojne, że można było łowić wprost z pokładu. Penn i stryj Salters okazywali tym razem niezwykłą gorliwość — połów był obfity i ryby okazałe.

— Abizaj na pewno utopił razem ze sobą swojego straszaka — odezwał się Salters. — Wiatr ani się nie odwrócił, ani nie wzmógł, ani też nijak nie odmienił. A co tam z wędą? W każdym razie ja nie zważam na przesądy.

Tom Platt nastawał na to, że o wiele lepiej byłoby wyciągnąć trolę i wynaleźć nowe łowisko. Ale kucharz oświadczył:

— Szczęście z dwóch cząstek się składa. Przekonacie się, gdy spróbujecie. Ja to wiem.

Słowa te tak połechtały Długiego Dżeka, że ostatecznie udało mu się przekabacić Toma Platta i wyruszyli we dwójkę na morze.

Przez „zatapianie” wędy rozumieć należy wyciąganie jej po jednej stronie łodzi, odczepianie ryb, powtórne zaopatrywanie haków w przynętę i kolejne przesuwanie ich z powrotem w morze — coś jakby jednoczesne zdejmowanie jednej sztuki bielizny i wieszanie drugiej na sznurze. Jest to czynność nużąca i dość niebezpieczna, gdyż długa, ostrzami najeżona lina może błyskawicznie wciągnąć łódź pod wodę. Ale gdy posłyszano słowa pieśni, huczące spośród mgły, natychmiast załoga We’re Here nabrała otuchy. Czółno, suto załadowane, podpłynęło blisko, kręcąc się; Tom Platt krzyknął na Manuela, ażeby z drugą łódką pośpieszył im na pomoc.

— Szczęście dzieli się równiuśko na dwie części — ozwał się Długi Dżek, rzucając ryby widełkami na pokład.