— Ależ to bluźnierstwo! — krzyknął duchowny angielski.

— Pst! Pst! — rzekł ojciec Wiktor życzliwie. — Wiele bym dał za to, żebym umiał mówić językiem krajowców. Rzeka, która obmywa grzechy! A jak dawno już jej szukacie?

— O, już długo! A teraz chcemy odejść i znów jej szukać. Pan widzi, że jej tu nie ma.

— Widzę! — rzekł poważnie ojciec Wiktor. — Ale on nie może nadal chadzać w towarzystwie tego starucha. Byłoby wszystko inaczej, Kimie, gdybyś nie był synem żołnierza. Powiedz mu, że pułk zaopiekuje się tobą i wykieruje cię na porządnego człowieka, jak twój... e-hm!... tak porządnego człowieka, jak tylko będzie można. Powiedz mu, że jeżeli wierzy w cuda, powinien uwierzyć, iż...

— Nie potrzeba wcale grać na jego łatwowierności! — obruszył się Bennett.

— Wcale tego nie czynię. On musi wierzyć, że przybycie tego chłopca tutaj... do macierzystego pułku... gdy poszukiwał swego czerwonego byka... ma cechy cudu. Zważ, panie Bennecie, wszystkie szanse przeciwko temu! Że to na całe Indie ten właśnie jeden chłopczyna... aż z tylu pułków właśnie nasz jeden maszerował, żeby się z nim spotkać!... To już wszystko z góry było przewidziane w wyrokach niebios. Tak! Powiedz mu, że to kismet. Kismet, mallum (rozumiesz)?

Z tym zapytaniem zwrócił się do lamy, do którego równie dobrze mógłby mówić o Mezopotamii89.

— Oni mówią — a oczy starca zaświeciły na te słowa Kima — mówią, że treść mojej przepowiedni już się ziściła i że skoro powróciłem (choć wiesz, że tylko przyszedłem tu z ciekawości) do tych ludzi i Czerwonego Byka, to muszę chodzić do madrissah i przeobrazić się w sahiba. Teraz udaję, że się zgadzam, bo w najgorszym razie zejdzie na to, że zjem kilka razy obiad z dala od ciebie. Potem czmychnę i podążę gościńcem do Saharunpore. Przeto, o święty, trzymaj się cięgiem tej kobiety z Kulu... żadną miarą nie wałęsaj się daleko od jej kibitki, póki nie powrócę. Niewątpliwie mój znak jest znakiem wojny i ludzi zbrojnych. Patrz! Dali mi się napić wina i posadzili mnie na honorowym łożu! Mój ojciec musiał być tu grubą rybą! Więc jeżeli mnie zaszczycą u siebie wielkim dostojeństwem, to dobrze, a jeżeli nie, to drugie dobrze. Cokolwiek z tego wyniknie, ucieknę z powrotem do ciebie, gdy mnie to znuży. Ale trzymaj się Radżputani, bo inaczej zgubię twój ślad... Ooch, ta-ak! — przemówił po angielsku — opowiedziałem mu wszystko, coście mi polecili.

— Ja zaś nie widzę powodu, czemu by ten człowiek miał jeszcze zwlekać — ozwał się Bennett, obszukując kieszeń spodni. — Szczegóły możemy zbadać później... a ja dam mu ru...

— Daj mu jeszcze chwilkę czasu. Zdaje się, że on przywiązał się do tego chłopca — rzekł ojciec Wiktor, zatrzymując w połowie ruch pastora.