— Tak jest... i musisz się nauczyć, jak rysować drogi, góry i rzeki... nosić te obrazy w oku, póki nie nadejdzie czas odpowiedni, byś mógł nakreślić je na papierze. Może pewnego pięknego dnia, gdy będziesz miernikiem i będziemy wespół pracowali z sobą, powiem ci: „Idź za te góry i zobacz, co leży za nimi”. Wtedy ktoś powie: „W tych górach żyją źli ludzie, którzy zabiją mierniczego, jeżeli będzie wyglądał na sahiba”. Cóż ty na to?
Kim zamyślił się. Czy bezpiecznie było odpowiadać na to, na co naprowadzał go pułkownik?
— Opowiedziałbym, co mówił ten ktoś.
— Lecz jeżelibym ci odpowiedział: „Dam ci sto rupii za wiadomość o tym, co jest za tymi górami... za rysunek pewnej rzeki i parę wieści o tym, co mówią ludzie po wsiach?”
— Cóż mam odpowiedzieć? Jestem dopiero chłopcem. Niech pan zaczeka, aż będę duży. — A widząc, że pułkownik nachmurzył brwi, podjął za chwilę: — Ale zdaje mi się, że za parę dni zarobiłbym sto rupii.
— W jaki sposób?
Kim potrząsnął czupurnie głową:
— Gdybym powiedział, jak je zdobędę, kto inny mógłby mnie podsłuchać i uprzedzić. Nie należy sprzedawać swych umiejętności za darmo.
— Powiedzże teraz — rzekł pułkownik, podnosząc rupię. Ręka Kima już podniosła się ku niej do połowy drogi i znów opadła.
— Nie, sahibie, nie! Wiem, ile płaci się za odpowiedź, ale nie wiem, w jakim celu mnie pytają.