— Oj! Teraz, gdy już krew we mnie ochłodła, w głowie mi jeszcze wciąż huczy i tętni, a zdaje mi się, jakby mi ktoś szyję skrępował powrozem.
— Nic dziwnego. Był to cios silny. Bodaj ten, co to zrobił...
— Gdyby nie moja popędliwość, nie stałoby się żadne nieszczęście.
— Jakież nieszczęście? Przecież wybawiłeś sahibów od śmierci, na którą zasłużyli sto razy.
— Niedobrze nauczyłeś się tego, com ci wyłożył, chelo — mówił lama, który ułożył się do spoczynku na złożonej derce, gdy tymczasem Kim czynił przygotowania do wieczerzy. — Uderzenie było jeno cieniem przeciw cieniowi. Zło zaś samo w sobie!... nogi mi bardzo osłabły w ciągu tych dni ostatnich!... spotkało się ze złem we mnie... z gniewem, zażartością i żądzą złego odwetu. To wszystko działało mi na krew, wywołało zaburzenie w żołądku i ogłuszyło moje uszy.
Tu wziąwszy z rąk Kima filiżankę, jął pić uroczyście wrzątek cegiełkowej herbaty.
— Gdybym nie okazał namiętności, niecny cios wyrządziłby tylko zło cielesne... obrzęk lub potłuczenie... co jest jeno ułudą. Ale mój umysł nie oderwał się od pożądliwości, które podżegały mnie wprost do tego, by pozwolić Spityjczykom na zabójstwo. Zwalczanie tej pożądliwości targało i dręczyło mą duszę gorzej niźli tysiąc uderzeń. Odzyskałem spokój dopiero wtedy, gdy jąłem powtarzać błogosławieństwa — (miał na myśli buddyjskie błogosławieństwa ewangeliczne). — Atoli zło, które zakorzeniło się we mnie w ową chwilę nierozwagi, działa aż po swój kres. Sprawiedliwe jest Koło życia, nie zbaczając ani na włosek! Zapamiętaj to sobie, chelo.
— To, co mówisz, jest dla mnie zbyt górne — burknął Kim. — Jestem jeszcze dotąd wstrząśnięty do głębi. Cieszę się, żem okaleczył tego łotra.
— Czułem to, śpiąc na twoich kolanach, tam w boru, na dole. Niepokoiło mnie w marach sennych... to zło w twej duszy przedostające się do mojej... Wszakoż z drugiej strony — to mówiąc, opuścił różaniec — pozyskałem zasługę, ocalając dwa życia... życia tych, którzy mnie skrzywdzili. Teraz muszę zagłębić się w Przyczynę Wszechrzeczy. Chyboce się łódź mojej duszy.
— Śpij i nabierz sił. Tak będzie najmądrzej.