„Czy mu to napiszesz?” — zapytałem.
„Patrz, co mu napiszę!” — odrzekł i wziąwszy pióro, napisał list radosny jak pogodny dzień, czuły jak list kobiecy, a pełen żartów. Nawet ja, czytając przez ramię, nabierałem otuchy... póki... póki... nie obaczyłem jego twarzy!
„A teraz — rzekł zapieczętowując pismo — obaj jesteśmy już nieboszczykami, mój bracie. Chodźmy do świątyni”.
Modliliśmy się przez chwilę do Mithrasa w miejscu, gdzie tylekroć zasyłaliśmy doń modły. Odtąd dzień za dniem upływał nam wśród ponurych wieści. Tak doczekaliśmy się zimy...
Pewnego poranku, gdy wyjechaliśmy konno na wschodnie wybrzeże, znaleźliśmy tam na piasku jasnowłosego mężczyznę, na pół zmarzniętego, przywiązanego do kilku strzaskanych desek. Przewróciwszy go, poznaliśmy po sprzączce u pasa, że był to Got z jednego ze wschodnich legionów. W pewnej chwili człowiek ten otworzył oczy i krzyknął głośno: „On już nie żyje! Miałem przy sobie listy, ale Skrzydlate Kołpaki zatopiły okręt!” To rzekłszy skonał nam na rękach.
Nie pytaliśmy, kto już nie żyje. Wiedzieliśmy doskonale! Gnani śnieżną zawieruchą, popędziliśmy do Hunno, myśląc, że Allo może się tam znajduje. Był już tam istotnie, czekał w naszej stajni. Po twarzach naszych zmiarkował, jaką otrzymaliśmy wiadomość.
„Stało się to w namiocie nad brzegiem morza... — wyjąkał. — Został ścięty przez Teodozjusza. Wysłał list do was, pisany w przededniu stracenia. Skrzydlate Kołpaki list ten przejęły, rozbiwszy okręt, na którym jechał posłaniec. Wieść rozszerza się jak pożar po wrzosowiskach. Nie miejcie do mnie żalu! Już nie potrafię utrzymać naszych młodzieńców na wodzy”.
„Obym mógł to samo powiedzieć o naszych żołnierzach — odrzekł ze śmiechem Pertinax. — Ale oni nie potrafią uciec, za co niech Bogom będą dzięki!”
„Cóż poczniecie? — zapytał Allo. — Przynoszę wam rozkaz... a raczej zlecenie... od Skrzydlatych Kołpaków, byście przystali do nich wraz z waszymi ludźmi i wyruszyli na południe grabić Brytanię”.
„Bardzo mi przykro — odrzekł Pertinax. — Ale nas tu postawiono właśnie w tym celu, żeby zapobiec ich najazdowi i grabieży”.