— Widzicie, że umiem tę piosenkę — pochwalił się Puk.
— A potem idzie wierszyk o Kołach Czarnoksięskich — rzekł Dan. — Gdy byłem mały, wierszyk ten zawsze napełniał mi smutkiem serduszko.
— Zdaje się, że chodzi wam o „Te szlaki kręte, koła zaklęte”? — spytał Puk i zahuczał głosem donośnym niby organy kościelne:
...gdzie trwożna garstka się chowa,
wszędzie się prawie snuły po trawie,
gdy żyła Maria królowa15.
Ale niestety, w czasach Elżbiety16
i gdy wziął Jakub17 koronę,
wśród łąk i trawisk nie ma już zjawisk18:
snadź pierzchły — w lata minione!...