— ...byłem zmuszony wyprawić ich z powrotem do pracowni. Ich wpływ moralny był wprost nie do opisania — nie do opisania!

Powoli opowiedział całą historię, rozpoczynając od lichwiarstwa Beetle’a, a skończywszy na prośbie prefektów.

— Beetle w roli Shylocka jest dla mnie nowy! — wtrącił King. — Słyszałem wprawdzie niejasne pogłoski...

— Przedtem! — wykrzyknął Prout.

— Nie, później, kiedy już pan miał z nimi to zajście. Ale nie pytałem o nie nikogo. Jestem zasadniczo przeciwny mieszaniu się...

— Co się mnie tyczy — wtrącił mały Hartopp — to z całą przyjemnością dałbym mu pięć szylingów, gdyby mi potrafił bez trzech grubych błędów zrobić jedno zadanie z zakresu procentu składanego.

— Ależ... ależ... ależ... — Mason aż się zacinał z dzikiej radości — wyprowadzili pana w pole tak samo jak mnie!

— I pan kazałeś przeprowadzić śledztwo? — pytanie Hartoppa padło tak szybko po uwadze Masona, że Prout nie pochwycił jej sensu.

— Beetle sam dał mi do zrozumienia, że w klasie dużo pożyczano — bronił się Prout.

— On jest mistrzem w tego rodzaju insynuacjach! — rzucił kapelan. — Co się jednak tyczy honoru klasy...