— Poziom w przeciągu tygodnia obniżyli. A ja przez długie lata pracowałem nad jego podniesieniem. Moi właśni prefekci klasowi — chłopcy niechętnie się wzajem oskarżają — błagali mnie, abym ich od nich uwolnił. Pan mówisz, że pan posiadasz ich zaufanie; być może, że oni panu całą sprawę w innym świetle przedstawią. Co się mnie tyczy — mogą sobie iść do wszystkich diabłów, jak się im podoba. Dojechali mi do żywego i mam ich już po uszy! — skończył Prout z goryczą.

Do diabła poszedł jednakże uśmiechnięty, jak zwykle, wielebny John. Przyszedł właśnie w chwili, gdy Nr 5, ukończywszy małą, ale smakowitą ucztę (kosztowała dwa szylingi i cztery szóstki), zasiadał do preparacji.

— Prosimy, Padre, prosimy! — wołał Stalky, podsuwając mu najwygodniejszy fotel. — Przez ostatnich dziesięć dni spotykaliśmy się tylko oficjalnie.

— Byliście pod pręgierzem! — tłumaczył wielebny John. — Ja nie odwiedzam zbrodniarzy!

— Rehabilitowano nas wreszcie — rzekł M’Turk. — Mr. Prout zmiękł.

— Nasza reputacja jest obecnie bez zmazy — odezwał się Beetle. — Był to przykry epizod, Padre, nadzwyczaj przykry.

— Ale teraz, mes enfants67, poświęćmy temu wszystkiemu trochę uwagi i zastanowienia. Zaszedłem do was dziś wieczór, właśnie aby pomówić z wami o waszej reputacji. Mówiąc waszym własnym językiem: co do diabła zmajchlowaliście w klasie Prouta? Nie ma się z czego śmiać! On twierdzi, że obniżyliście poziom domu do tego stopnia, iż musiał was odesłać do pracowni. Czy to prawda?

— Święta prawda, Padre!

— Tylko bez błazeństw, Turkey! Słuchajcie mnie. Ja sam niejednokrotnie wam powtarzałem, że w całej szkole nikt nie może mieć tak wielkiego — dodatniego czy ujemnego — wpływu na chłopców, jak wy. Wiecie także, że nie zawracam wam głowy etyką ani morałami, bo nie wierzę, aby takie szczeniaki ludzkie mogły się na tych rzeczach zrozumieć w tak młodym wieku. Ale mimo wszystko, bardzo by mi było przykro, gdybym się dowiedział, że wy psujecie młodszych od siebie. Beetle, nie przerywaj mi, pozwól mi skończyć. Mr. Prout ma wrażenie, że ty w jakiś sposób psułeś swych kolegów.

— Mr. Prout ma tyle wrażeń, Padre! — odpowiedział Beetle melancholijnie. — I cóż to znowu za wrażenie?