Tym razem odpowiedź przyszła prędzej i dano im znów szczotkę, co trwało równo pięć minut według zegarka Stalky’ego. Nie mogli ani drgnąć w więzach. W ćwiczeniu tym szczotki zupełnie się nie używa.

— Dawaliście Clewerowi „klucz”?

— Nie, nie dawaliśmy! Przysięgam Bogu, żeśmy nie dawali! — wołał Campbell, tarzając się z bólu.

— Zatem my wam go damy, abyście wiedzieli, jakby było, gdybyście go dawali.

Tortura klucza — w której klucza nie ma zupełnie — jest nadzwyczaj bolesna. Poddani jej zaczęli po kilku minutach tak wyć, że trzeba im było zakneblować usta.

— Dawaliście Clewerowi „korkociąg”?

— Tak. O, wy łotry! Dajcie nam spokój, bydlaki.

Dano im korkociąg, a tortura korkociągu — zresztą bez żadnego korkociągu — jest jeszcze boleśniejsza niż tortura klucza.

Metodyczność i milczenie, z jakim kaci pracowali, wstrząsnęły nerwami ofiar. W przerwach pomiędzy poszczególnymi torturami sypał się bezlitosny grad oszałamiających pytań, gdy zaś torturowani nie chcieli odpowiadać, wpychano im w usta kneble sporządzone z brudnych ręczników.

— Nic więcej nie robiliście Clewerowi? Turkey, wyjmij im kneble, żeby mogli odpowiedzieć.