— Posłuchajcie swego wuja Stalky’ego, który jest Wielkim Człowiekiem. Dalej: In- i exclusive Foxy każdego z nas po kolei — privatim i seriatim nauczy komenderowania półkompanią. Ergo94 i propter hoc95, jak będziemy w Budzie, w krótkim czasie zostaniemy zwolnieni od musztry. I w ten sposób, moi najdrożsi słuchacze, połączymy zdrową rozrywkę z nauką.

— Wiedziałem dobrze, wyrachowane bydlę, że ty zrobisz z tego jakąś lekcję nadliczbową — odezwał się M’Turk. — A za swą zakichaną ojczyznę umierać nie chcesz?

— Ani mi się śni, jeżeli tego mogę uniknąć. Dlatego dajcie już temu korpusowi spokój.

— Postanowiliśmy to już sto lat temu! — rzekł Beetle z pogardą. — King będzie wam zawracał głowę, nie my!

— To zacznij zawracać głowę Kingowi, natchniony wieszczu! Zrób jaki fajnowaty, klawy refren, każemy go śpiewać mikrusom.

— Słuchaj, chorobo jedna, patrz swoich ochotników, nie ruszaj mi tu stołem, jak piszę!

— A zresztą on i tak nie będzie miał o czym gadać! — skończył Stalky znacząco.

Co chciał przez to powiedzieć, zrozumieli dopiero w parę dni później, kiedy im przyszło na myśl pójść przyjrzeć się ćwiczeniom plutonu. Drzwi do sali gimnastycznej zastali zamknięte na klucz, przed drzwiami zaś stał mikrus na warcie.

— Co za bezczelność! — zawołał M’Turk, pochylając się.

— Nie wolno zaglądać przez dziurkę od klucza.