Toteż powinni by pomyśleć czasem o obowiązkach i zadaniach otwierającego się przed nimi życia, które nie jest bynajmniej grą w tenisa...

Tu wyliczył kilka gier i aby już upadek swój uczynić zupełnym, wymienił też „bile”.

— Tak jest! — powtórzył. — Życie nie jest jedną grą w „bile”!

Dreszcz zgrozy obiegł ławki; młodsi omal nie krzyczeli z oburzenia. Ten człowiek — to poganin — wyrzutek — człowiek, który przeszedł wszelkie granice — potępiony w oczach ludzkich! Stalky ukrył twarz w dłoniach. M’Turk szeroko otwartymi rozradowanymi oczami pił każde jego słowo, zaś Beetle poważnie potakiwał głową.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że niektórzy z nich za parę lat będą mieli zaszczyt służyć królowej i nosić oręż u boku. On sam zaznajomił się z tą służbą jako major w pewnym pułku ochotniczym i szczęśliwy jest, słysząc, iż i oni w łonie swym ustanowili ochotniczy korpus kadecki. Powstanie takiej instytucji daje nadzieję, iż zrodzi się z niej duch dziarski i zdrowy, mogący w danym razie bardzo dobroczynnie wpłynąć na kraj, który oni tak kochają i z przynależności do którego są dumni. Niektórzy z nich już dziś myślą — on o tym nie wątpi — z niecierpliwością oczekują chwili, kiedy będą mogli swych ludzi poprowadzić na kule wrogów Anglii, a z całą dumą swej młodzieńczej męskości zajrzeć śmierci w oczy na polu bitwy.

Otóż trzeba wiedzieć, że wstydliwość chłopca jest dziesięć razy większa od wstydliwości dziewczyny, jako że jej ślepa przyroda wytknęła jedno tylko przeznaczenie, mężczyźnie zaś kilka. Mówca wielką, zdrową łapą zdzierał te osłonki i deptał po nich ożywioną jak najlepszymi chęciami stopą swej wymowy. Ochrypłym głosem perorował o takich drobnostkach, jak marzenie o honorze i sławie, sprawach, o których chłopcy nie rozmawiają nawet z najserdeczniejszymi przyjaciółmi, mówił, wyobrażając sobie w swej naiwności, że dopóki on się w liceum nie pokazał, nigdy o tych możliwościach nie myśleli. Wskazywał im świetnie cele palcami, które zasmarowywały wszelki blask na horyzoncie. Profanował najtajniejsze zakątki ich dusz okrzykami i gestami. Polecał im zastanowić się nad czynami przodków w taki sposób, że się rumienili po same uszy. Niektórzy z nich, wołał głosem jakby przecinającym lodowe milczenie, mieli może krewnych, którzy padli na polu bitwy w obronie ojczyzny. (Wielu z nich pomyślało w tej chwili o starej szabli wiszącej w sieni lub w jadalni, a którą oglądali z podziwem lub gładzili ukradkiem, odkąd się mogli na nogach utrzymać). Mówca zaklinał ich, aby naśladowali świetny przykład przodków, a chłopcy nie wiedzieli, gdzie oczy podziać.

Za młodzi byli, aby sobie móc jasno zdać sprawę ze swych wrażeń, ogarniał ich tylko coraz większy gniew, bo czuli, że ich znieważa ten tłusty pan, uważający „bile” za grę!

Tak powoli zdążał ku efektowi końcowemu, którego, swoją drogą, użył później z niesłychanym powodzeniem na zebraniu wyborców — podczas gdy oni siedzieli, czerwieniąc się, zmieszani, upokorzeni, przygnębieni. Po wielu, wielu słowach jedną ręką sięgnął po owinięty materią kij, drugą zaś położył sobie na sercu. Oto — uchwytny symbol ich ojczyzny — godzien czci i szacunku! Niechaj każdy chłopak, patrząc na tę flagę, przysięgnie sobie, że pomnoży jej świetność. — I rozwinąwszy przed nimi perkalową flagę Wielkiej Brytanii, świecącą swymi trzema barwami, czekał na grzmot oklasków mający uwieńczyć jego trudy.

Ale chłopcy patrzyli w milczeniu. Oczywiście, nieraz tę rzecz widzieli — daleko, na posterunku straży nadbrzeżnej, lub przez teleskop w połowie masztu, gdy bryg jaki podpłynął ku piaskom Brantonu, na dachu Golf-klubu lub oknie Keyte’a, gdzie były pudełka cukierków z takimi banderolami. Ale liceum nigdy flagi nie używało, nie mieszano jej do życia chłopców, rektor nigdy o niej nie mówił, ich ojcowie również o niej nie wspominali. Była to rzecz święta, znajdująca się poza wszystkim. Na wszystko święte, cóż sobie wyobraża ten drab wymachujący im przed oczami tą okropnością? Ach, szczęśliwa myśl! On jest prawdopodobnie pijany!

Sytuację uratował rektor. Powstawszy szybko, zaproponował podziękowanie dla mówcy. Zaraz po pierwszych jego słowach szkoła, jakby uwolniona od nieznośnego ciężaru, ożywiła się i wybuchła szalonymi oklaskami.