Setebos! Setebos! I jeszcze raz; Setebos!

Myślał, że mieszka na mroźnym księżycu...

— Właśnie wraca z obiadu! — rzekł Dick IV, spojrzawszy przez okno. — Manders młodszy idzie z nim razem.

— Istotnie, najbezpiecznejsze dla Mandersa młodszego w tej chwili miejsce — zauważył Beetle.

— Teraz lepiej, żebyście się już wynosili — rzekł Stalky grzecznie do swych gości. — Po co się macie mieszać do tej awantury. Prócz tego — my nie potrzebujemy świadków.

— Czy zaczynacie natychmiast? — zapytał Aladyn.

— Natychmiast, jeśli nie prędzej! — odpowiedział Stalky, skręcając gaz. — Twarde, uparte chłopisko, ten King. Ale my go nauczymy wołać capivi! No, dalej, Antki!

Towarzystwo pełne oczekiwania wycofało się do swego własnego, czystego i obszernego pokoju.

— Kiedy Stalky’emu zaczynają nozdrza latać jak koniowi — mówił Aladyn do Cesarza Chińskiego — to znaczy, że jest na ścieżce wojennej. Ciekawy jestem, jak się to skończy?

— King dostanie szkołę — odpowiedział cesarz. — W ogóle, z Nr. 5 żartów nie ma!