— Te głupie żarty są wstrętne! — jęknął M’Turk. — Co to ma znaczyć? Co w tym jest śmiesznego?

— To będzie już trwało aż do końca roku, możecie być pewni! — otrząsnął Beetle głową ze zmartwioną miną.

On sam nieraz przeciągał żarty aż do ostateczności.

W przeciągu kilku dni w liceum rozpowszechniło się przekonanie, że chłopcy z klasy Prouta nigdy się nie myją, skutkiem czego szerzą dokoła siebie nieznośny odór. Mr. King raczył się olśniewająco w klasie uśmiechnąć, widząc, jak jeden z jego uczniów odsuwa się od Beetle’a z pewnymi ruchami.

— Zdaje się, że jesteś dotknięty jakąś niemocą, mój kochany Beetle, dlaczegóżby bowiem Burton starszy obawiał się dotknąć cię, że się tak wyrażę, rąbkiem swej sukni? Wyznaję, wciąż jeszcze nie rozumiem. Czy który z was nie raczyłby mnie oświecić?

Rozumie się, pół klasy go oświeciło.

— To nadzwyczajne! Niesłychane! A zresztą — każda klasa ma swe tradycje, do których za nic na świecie nie chciałbym się wtrącać. Co do nas — to nasz nałóg stanowi mycie się. Dalej — Beetle! Od Jughurta tamen i — o ile to nie przekracza twoich sił — unikaj zgadywania w zbyt jaskrawy sposób!

Klasa Prouta szalała z gniewu, ponieważ chłopcy Macréi i Hartoppa przyłączyli się do klasy Kinga i wspólnie prowadzili przeciw niej haniebną kampanię. Wobec tego klasa Prouta zwołała pewnego popołudnia walne zgromadzenie. Zgromadzenie było bardzo burzliwe i tłumne; brakowało tylko prefektów, którzy wprawdzie żywo się tą całą sprawą zajmowali, ale którym poczucie godności na wzięcie udziału w zgromadzeniu nie pozwalało. Odczytywano źle zredagowane rezolucje, wygłaszano mowy zaczynające się od słów: „Panowie, zeszliśmy się tu dziś”, a kończące się na okrzyku „hańba!”, zupełnie tak samo, jak się to robi we wszystkich liceach, odkąd świat jest światem i odkąd w ogóle licea istnieją.

Pracownia Nr 5 była również obecna, z właściwą sobie miną łaskawą i protekcjonalną. Wreszcie M’Turk o zapadłych policzkach ulżył sobie.

— Gadacie, krzyczycie i hałasujecie, i oto prawie wszystko, co umiecie! Po co? Klasa Kinga będzie się tylko śmiała z tego, że was tak zbujała, i King także was wyśmieje. Oprócz tego ta rezolucja Orrina jest pełna błędów gramatycznych i King miałby jeszcze jeden powód do śmiechu.