— Tak jest — odpowiedział kangur — jednak lepiej by było, gdybym był tego nie uczynił99. Myślałem, że dokonasz tego za pomocą zaklęć i czarów, a ty spłatałeś mi figla.
— Figla! — rzekł Nquong ze swej kąpieli w błękitnej toni gumowej. — Powtórz to jeszcze raz, a gwizdnę na dingo, aby cię pędził dopóty, aż ci odpadną tylne nogi.
— Nie! — odparł kangur. — Muszę się usprawiedliwić. Nogi są nogami, możesz ich nie zmieniać, jeśli o mnie chodzi. Chciałem tylko zwrócić uwagę waszej wielmożności, że od rana nic nie jadłem i że jestem całkiem na czczo.
— Tak jest — rzekł dingo, żółty pies dingo — jestem zupełnie w tym samym położeniu. Uczyniłem go odmiennym od wszystkich innych zwierząt. Ale co dostanę do herbaty?
Na to odparł Nquong ze swej kąpieli w jeziorku słonym:
— Przyjdź i spytaj mnie o to jutro, bo teraz muszę się umyć.
Dlatego zostali pośrodku Australii, staruszek kangur i żółty pies dingo, i jeden mówił do drugiego:
— To twoja wina!
O powstaniu żółwców
To, kochanie ty moje, inna powiastka z odległych i niezmiernie prastarych czasów. W samym środku tych czasów istniał kolczysty100-zadzierzysty101 jeż, a żył on na ławicach102 burzliwej Amazonki103, żywiąc się skorupiastymi ślimakami i tym podobnymi rzeczami. Miał on przyjaciela, cnego104-nierączego105 żółwia, który żył na ławicach burzliwej Amazonki, żywiąc się zieloną sałatą i temu podobnymi rzeczami. I wszystko było w porządku. Jak ci się zdaje?