Poprzez uśmiech tak przemów za moich próśb echem:

«Czemu lękasz się dziewczę? Wszak wzywasz mej łaski,

A ja idę ku tobie — z słonecznym uśmiechem.

O, jak cudnie się dzisiaj liliowy twój wianek

Zaróżowił kochaniem na skroni dziewczęcej!...

Może wzgardził miłością twą płochy kochanek?

Więc ja sprawię, że kochać cię będzie goręcej!»

Przybądź, Jasna!... Twym stopom rozścielę mą szatę,

Patrząc w boskich Twych źrenic głębinę błękitną...

Afrodyto, wnijdź4 w moją dziewczęcą komnatę,