Powiadano angielskiemu satyrykowi Donne: „Grzmij na występki, ale oszczędzaj występnych. — Jak to, odparł, potępiać karty, ale wybaczać szulerom?”

Pytano pana de Lauzun, co by odpowiedział żonie, której nie widział od dziesięciu lat, gdyby mu doniosła, że jest w ciąży. Zastanowił się i rzekł: „Napisałbym jej: Jestem uszczęśliwiony, że niebo pobłogosławiło wreszcie nasz związek. Czuwaj nad swoim zdrowiem, przedłożę ci moje służby dziś wieczór”.

Pani de H... opowiadała mi śmierć księcia d’Aumont. „To poszło bardzo szybko, mówiła; dwa dni przedtem, doktor pozwolił mu jeść; w sam dzień śmierci, na dwie godziny przed powtórnym paraliżem, był taki jakby miał trzydzieści lat, taki jak był całe życie; kazał sobie przynieść papugę, powiedział: Oczyśćcie ten fotel, pokażcie mi nowe hafty; słowem, pełnia inteligencji, myśli — taki jak zawsze”.

N... który, poznawszy świat, usunął się od niego, tłumaczył to tym, iż „zważywszy społeczeństwo i stosunek człowieka z gminu do ludzi dobrze urodzonych, przekonał się, że to jest głupota i oszukaństwo. Podobny byłem (powiadał) do wielkiego szachisty, któremu się sprzykrzyło grać z ludźmi, dając im damę for27. Człowiek gra wspaniale, wysila się, i w końcu wygrywa parę groszy”.

Dworak pewien mówił po śmierci Ludwika XIV: „Wobec tego, że król umarł, we wszystko można uwierzyć”.

Mówią, że Jan Jakub Rousseau miał hrabinę de Boufflers, a nawet (przepraszam za wyrażenie), że ją spudłował, co bardzo zakwasiło ich stosunki. Jednego dnia, mówił ktoś w ich obecności, że miłość ludzkości gasi miłość ojczyzny. „Co do mnie, rzekła hrabina, wiem z własnego przykładu i czuję, że to nieprawda; jestem bardzo dobrą Francuzką, a mimo to przejmuję się szczęściem wszystkich ludów. — Tak, rozumiem, rzekł Rousseau, jest pani Francuzką biustem, a kosmopolitką całą resztą”.

N... rozwinął przede mną swoje poglądy na rząd i na społeczeństwo, swoje zapatrywania na ludzi i świat, nader smutne i bolesne; zauważyłem na to, że musi być nieszczęśliwy. Odpowiedział, że w istocie cierpiał dość długo, ale że obecnie te pojęcia nie przerażają go już. „Podobny jestem, rzekł, do owych Spartan, którym dawano za łóżko ciernie, z tym, że kolce wolno im było kruszyć jedynie własnym ciałem; po tej operacji łóżko zdawało się im wcale wygodne”.

Jegomość pewien żeni się bez miłości; bierze tancerkę z Opery, którą rzuca, mówiąc: „To tak jak moja żona”; bierze dla odmiany przyzwoitą kobietę i rzuca ją, powiadając: „To tak jak tamta”, i tak dalej.

Ksiądz Baudeau powiadał o panu Turgot, że to jest narzędzie ze znakomitej stali, ale bez rękojeści.

Pretendent angielski, osiadłszy w Rzymie, stary i nękany podagrą28, krzyczał w czasie ataku: Biedny król! Biedny król! Francuz pewien, który często go odwiedzał, wyraził zdziwienie, że nie widzi u niego Anglików. „Wiem, czemu, odparł. Wyobrażają sobie, że ja pamiętam o przeszłości. Ujrzałbym ich zawsze z przyjemnością. Ja kocham swoich poddanych”.