Cailhava, który przez cały czas Rewolucji myślał tylko o pretensjach autorów do aktorów, żalił się przed jednym z pisarzy, zaprzyjaźnionym z wieloma członkami Zgromadzenia Narodowego, że dotąd nie wydano dekretu. Ów odrzekł: „Ależ czy pan myśli, że tu chodzi tylko o wystawianie sztuk teatralnych? — Nie, odparł Cailhava, wiem, że także chodzi o prawo druku”.
Na jakiś czas nim Ludwik XV porozumiał się z panią de Pompadour, dama ta uganiała za nim po polowaniach. Król był na tyle uprzejmy, że posłał panu d’Étioles25 rogi jelenie. Ten umieścił rogi w jadalni, z napisem: „Dar króla dla pana d’Étioles”.
N... wygłaszał wielce przewrotne zasady w miłości, ale w gruncie był uczuciowy i szczery. Toteż ktoś powiadał o nim: „Udaje, że jest łotrem, aby nie zrażać kobiet”.
W bitwie pod Raucoux czy pod Lawfeld, pod młodym Thiange kula ubiła konia, a jego samego rzuciła daleko, ale bez rany. Marszałek Saski rzekł: „Ej, malcze, zląkłeś się porządnie. — Tak, panie marszałku, odparł, bałem się, czy pan nie jest ranny”.
Wolter powiadał z powodu Anti-Machiawela, utworu króla pruskiego: „Pluje do miski, aby zrazić innych”.
Pan Poissonier, lekarz, wróciwszy z Rosji, udał się do Ferney, aby wymówić panu de Voltaire wszystko, co powiedział fałszywego i przesadnego o tym kraju. „Drogi panie, odparł naiwnie Wolter, przysłali mi w prezencie takie dobre futra, a ja jestem wielki zmarzluch”.
Pani de Tencin powiadała, że ludzie rozumni popełniają wiele błędów przez to, że nigdy nie mają innych za dość głupich, za tak głupich jak są.
Pewna kobieta miała proces w Dijon. Przybywa do Paryża, prosi ministra sprawiedliwości o nakreślenie słówka, które by jej pomogło wygrać proces, zupełnie słuszny. Minister odmawia. Hrabina de Talleyrand zainteresowała się tą kobietą; wstawia się za nią do ministra; znów odmowa. Pani de Talleyrand wprawia w ruch królową: wciąż odmowa. Pani de Talleyrand przypomniała sobie, że minister lubi bardzo księdza de Perigord, jej syna. Poleciła mu napisać: odmowa bardzo uprzejma. Owa kobieta, zrozpaczona, postanowiła wygrać ostatnią kartę i udać się do Wersalu. Nazajutrz jedzie. Niewygody publicznego wehikułu skłoniły ją, że wysiadła w Sèvres, aby odbyć resztę drogi pieszo. Jakiś człowiek ofiarowuje się przeprowadzić ją krótszą i milszą drogą. Ona przyjmuje i opowiada mu swoją historię. Nieznajomy mówi: „Będzie pani jutro miała to, o co pani chodzi”. Patrzy na niego w osłupieniu. Udaje się do ministra, odchodzi z niczym, ma odjeżdżać. Ów nieznajomy nakłania ją, aby zanocowała w Wersalu, i nazajutrz rano przynosi jej papier, którego pragnęła. Był to sekretarz sekretarza, nazywał się Étienne.
Aresztowano sławnego gracza, nazwiskiem Sablière. Był w rozpaczy; powiadał do Beaumarchais’go, który starał się go wstrzymać od samobójstwa: „Aresztowany dla dwustu ludwików, opuszczony przez wszystkich przyjaciół! To ja ich wychowałem, ja ich nauczyłem oszukiwać, beze mnie czym by byli panowie B..., D..., N...? (żyją wszyscy). Panie, niech pan oceni bezmiar mego upodlenia; aby żyć, zostałem szpiclem”.
Bankiera angielskiego, nazwiskiem Ser, czy Sair, oskarżono o spisek celem porwania króla (Jerzego III26) i przewiezienia go do Filadelfii. Postawiony przed sądem, rzekł: „Wiem doskonale, co król może robić z bankierem; ale nie mam pojęcia, co może począć bankier z królem”.