„Sposób, w jaki widzę, że się rozdziela pochwały i nagany, mówił pan de B..., mógłby obudzić w najuczciwszym człowieku tęsknotę za obelgami”.
Matka, widząc upór syna, powiadała, że dzieci to egoiści. „Tak, rzekł N..., zanim nabiorą form”.
Powiadano do N...: „Pan dba o szacunek”. Odpowiedź jego uderzyła mnie. „Nie, powiedział, ale mam go dla siebie, co mi zyskuje niekiedy szacunek innych”.
Liczą pięćdziesiąt sześć zgwałceń publicznego zaufania, od Henryka IV do ministerium kardynała de Loménie włącznie. Pan D... zastosował do częstych bankructw naszych królów ten dwuwiersz Racine’a: „Połowa tak świętego tronu spoczywa na wierze przyrzeczonej, a rzadko dochowanej”.
Powiadano do pana N..., członka Akademii: „Ożeni się pan kiedy?” Odparł: „Tylem żartował59 z Akademii i jestem w niej; zawsze się boję, aby mi się to samo nie zdarzyło z małżeństwem”.
Fontenelle napisał operę, w której znajduje się chór kapłanów. Zgorszenie dewotów! Arcybiskup paryski chciał ten chór usunąć. Fontenelle rzekł: „Ja się nie mieszam do jego klechów, niech on się nie miesza do moich”.
Dworak pewien mówił: „Ze mną nie tak łatwo się pokłócić”.
Król polski, Stanisław, lubił księdza Porquet, ale nic jeszcze nie zrobił dla niego. Ksiądz zwrócił na to królowi uwagę: „Ależ, drogi księże, odrzekł król, dużo w tym jest twojej winy; język masz bardzo swobodny; powiadają że nie wierzysz w Boga; trzeba się miarkować; staraj się uwierzyć. Daję ci rok czasu”.
Pan Turgot, którego jeden z przyjaciół nie odwiedził od dawna, spotkawszy go rzekł: „Od czasu jak jestem ministrem, popadłem u ciebie w niełaskę”.
Ludwik XV odmówił swemu lokajowi Lebelowi dwudziestu pięciu tysięcy franków z własnej szkatuły na jakiś wydatek tyczący poufnych apartamentów króla, powiadając, aby się zwrócił do Skarbu. Lebel rzekł: „Po co mi się narażać na odmowę i szykany, kiedy król ma w swojej szkatule kupkę milionów?” Król odparł: „Nie lubię się ogołacać, zawsze trzeba coś zachować na czarną godzinę”.