N... powiadał do pana Barthe: „Od dziesięciu lat, jak pana znam, zawsze sądziłem, że niepodobna być pańskim przyjacielem, ale omyliłem się, byłby na to sposób. — Jaki? — Wyrzec się zupełnie samego siebie i ubóstwiać bez przerwy pański egoizm”.
Pan de R... był niegdyś mniej surowy i mniej krytyczny niż dziś; zużył całą swoją pobłażliwość, a tę odrobinę, która mu została, zachowuje dla siebie.
Proponowano pewnemu kawalerowi, aby się ożenił; odpowiedział żarcikiem; że zaś żarcik był dowcipny, ktoś rzekł: „Pańska żona nie nudziłaby się”; na co ów odrzekł: „O ile by była ładna, oczywiście bawiłaby się jak inne”.
Oskarżano pana N..., że jest mizantropem. „Ja! odparł; wcale nie; ale groziło mi, że nim zostanę, i doprawdy dobrzem uczynił, żem temu zapobiegł63. — A w jaki sposób? — Zostałem samotnikiem”.
„Czas jest, powiadał N..., aby filozofia miała swój indeks, tak jak Inkwizycja w Rzymie i w Madrycie. Powinna ułożyć listę książek, które potępia, a spis ten będzie o wiele obszerniejszy niż u jej rywalki. Nawet w książkach, które pochwala w ogólności, ileż poszczególnych myśli musiałaby potępić jako sprzecznych z moralnością, a nawet zdrowym rozumem!”
„Tego dnia byłem bardzo miły, nie brutalny”, mówił mi pan S..., który w istocie łączył obie te cechy.
N... mówił mi raz uciesznie o kobietach i ich wadach: „Trzeba wybierać: albo kochać kobiety, albo je znać; nie ma środka”.
Pana N..., który wydał świeżo dzieło bardzo udatne, namawiano, aby wydał drugie, które przyjaciele jego wysoko cenili. „Nie, odparł: trzeba zostawić zawiści czas na otarcie piany”.
Pewien młody człowiek pytał mnie, czemu pani de B... odtrąciła jego hołdy, aby się uganiać za panem de L..., który widocznie lekceważył jej względy. Odpowiedziałem: „Drogi panie, Genua, bogata i potężna, ofiarowała swoje władztwo wielu królom, którzy je odrzucili; toczyli natomiast wojnę o Korsykę, która rodzi tylko kasztany, ale która była dumna i niepodległa”.
Jeden z krewnych pana de Vergennes pytał go, czemu dopuścił do ministerstwa Paryża barona de Breteuil, w którym widziano jego następcę. Odpowiedział: „To jest człowiek, który zawsze przebywał za granicą, tutaj jest nieznany, reputacja jego jest sztuczna, ale wielu ludzi uważa go za godnego teki ministra. Trzeba ich wywieść z błędu, postawić go na świeczniku i pokazać, co to jest baron de Breteuil”.