Ludwik XV grał raz z marszałkiem d’Estrées, który, przegrawszy dużo, chciał się wycofać. Król rzekł: „Przecież masz jakąś ojcowiznę?”

Myślano na dworze o tym, aby ożenić króla Ludwika XV, który zabijał się onanią67. Przez ten czas kardynał de Fleury zdecydował się na rzecz córki króla polskiego; ale rzecz była pilna, ile że każdy na swoją rękę intrygował, aby ożenić króla najprędzej jak się da. Ci, którzy chcieli odsunąć pannę de Beaumont-les-Tours, przekupili lekarzy, którzy orzekli, że królowi trzeba kobiety w takim wieku, aby była zdolna naprawić klęski onanii oraz dać mu dzieci. Przez ten czas wszystkie potęgi krzątały się i mało było księżniczek, których prześcieradeł nie przesłano by kardynałowi68. Wręczono królowej rodzaj traktatu, który jej kazano podpisać, że nigdy nie będzie mówiła z królem o sprawach politycznych, etc.

N... powiadał do mnie: „Uważam króla Francji jedynie za króla około stu tysięcy ludzi, między których dzieli i którym oddaje pot, krew i mienie dwudziestu czterech milionów dziewięciuset innych, w proporcjach określonych zasadami feudalnymi, wojskowymi, antymoralnymi i antyspołecznymi, które plugawią Europę od dwudziestu wieków”.

Pytałem pana N... czemu, skazując się na odludzie, uchyla się od korzyści, które mógłby czerpać. „Ludzie, odparł, nie mogą dla mnie uczynić nic, co by było warte zapomnienia o nich”.

Pan de... przyrzekł nie wiem już co panu L... i klął się słowem szlachcica; ów odpowiedział: „Jeśli to panu wszystko jedno, czy nie mógłbyś dać słowa uczciwego człowieka?”

Słynny Ben Johnson powiadał, że wszyscy, którzy pożenili się z Muzami, pomarli z głodu, a wszyscy, którzy wzięli je za kochanki, doskonale na tym wyszli. To odpowiada temu, co słyszałem z ust Diderota, że rozsądny literat może być kochankiem osoby, która pisze książki, ale powinien żenić się jedynie z tą, która umie uszyć koszulę. Jest coś lepszego: nie być ani kochankiem autorki, ani mężem żadnej.

„Mam nadzieję, mówił N..., że pewnego dnia wychodząc ze Zgromadzenia Narodowego, obradującego pod przewodnictwem Żyda, będę na ślubie katolika rozwiedzionego z pierwszą żoną luteranką, a żeniącego się z młodą anabaptystką; że potem pójdziemy na obiad do proboszcza, i że ten przedstawi nam swoją żonę, młodą anglikankę, którą zaślubił powtórnie, owdowiawszy po kalwince”.

„Nie jest — powiadał pan de M... — człowiekiem bardzo pospolitym ten, który powiada Fortunie: nie chcę ciebie, chyba pod warunkiem, że ścierpisz jarzmo, które ci chcę nałożyć; a Sławie powiada: jesteś dziewką, którą mogę popieścić czasem, ale którą odtrącę, jeśli sobie pozwoli być wobec mnie zbyt poufała i natrętna”. Malował siebie samego, i to jest w istocie jego charakter.

Powiadano o dworaku lekkim, ale nie zepsutym: „Zakurzył się w pyle, ale nie splamił się w błocie”.

N... powiadał, że filozof powinien zacząć od szczęścia umarłych, nie cierpieć i mieć spokój; potem jest kolej na szczęście żywych, myśleć, czuć i bawić się.