Lord Hamilton, osobistość bardzo szczególna, znalazłszy się po pijanemu w gospodzie, zabił posługacza i wrócił, nie wiedząc, co uczynił. Gospodarz przybywa wystraszony i mówi: „Milordzie, czy milord wie, że zabił mi człowieka? — Umieść go na karcie88”.

Kawaler de Narbonne, nagabywany przez natręta, który zaczepił go słowami: „Dzień dobry, przyjacielu, jak się miewasz?”, odparł: „Dzień dobry, przyjacielu, jak się nazywasz?”

Skąpiec cierpiał na ból zęba; radzono mu, aby go wyrwał: „Och, rzekł, widzę, że trzeba będzie zdobyć się na ten wydatek”.

Mówi się o człowieku, którego prześladuje nieszczęście: „Padnie na grzbiet, a złamie sobie nos”.

Opowiedziałem pieprzną historyjkę o prezydentowej de..., ale nie wymieniłem jej. Pan X podjął naiwnie: „Owa prezydentowa de Bernière, o której pan mówił...” Wszyscy parsknęli śmiechem.

Król polski, Stanisław, wciąż przesuwał wstecz godzinę obiadową: wreszcie pan de La Galaisière rzekł: „Królu, jeśli tak pójdzie dalej, będziesz jadł obiad wczoraj”.

N. powiadał po powrocie z Niemiec: „Nie znam rzeczy, do której mniej bym się nadawał, niż do tego, aby być Niemcem”.

N. mówił mi z powodu błędów w diecie, które popełnia nieustannie, z powodu uciech, na które sobie pozwala i które wyłącznie podtrzymują jego chorobę: „Gdyby nie ja, miałbym się doskonale”.

Pewien katolik z Wrocławia ukradł w swoim kościele złote serduszka i inne wota. Postawiony przed sąd powiedział, że je otrzymał od Matki Boskiej. Skazano go. Wyrok, wedle zwyczaju, posłano do podpisania królowi pruskiemu. Król zwołał zgromadzenie teologów dla rozstrzygnięcia, czy absolutnie niemożliwe jest, aby Matka Boska robiła pobożnemu katolikowi drobne podarki. Teologowie katoliccy, bardzo zakłopotani, orzekli, że nie ma absolutnej niemożliwości. Wówczas król napisał pod wyrokiem: „Ułaskawiam podsądnego, ale zabraniam mu pod gardłem89 przyjmować na przyszłość jakichkolwiek prezentów od Matki Boskiej i od Świętych”.

Biskup de L... był przy śniadaniu, kiedy mu oznajmiano księdza de... Biskup zaprasza go do stołu, ksiądz odmawia. Prałat nalega. „Eminencjo, powiada ksiądz, śniadałem90 już dwa razy, przy tym dziś jest post”.