Opowiadano raz nieprawdopodobne historie przy Ludwiku XV. Książę d’Ayen zaczął opowiadać o przeorze kapucynów, który co dzień zabijał z fuzji jednego kapucyna przy wyjściu z jutrzni97, zaczaiwszy się w przejściu. Rozeszło się to; prowincjał98 zjechał do klasztoru. Szczęściem, kiedy zaczął liczyć kapucynów, okazało się, że nie brak ani jednego.

Panna de..., dziewczynka dziewięcioletnia, powiadała matce, zrozpaczonej, że straciła miejsce na dworze: „Mamo, co tobie była za przyjemność umierać z nudów?”

Mały chłopczyk prosił matkę o konfitury. ”Daj mi za dużo”, mówił.

Ktoś był winien grabarzowi za pogrzeb córki. Spotyka go i chce mu zapłacić. Ów mówi: „Nic nie szkodzi, proszę pana, to będzie razem. Pan ma chorą służącą, żona pańska też nie jest najzdrowsza”.

Żołnierz irlandzki twierdził, że wziął w bitwie jeńca. „Nie chce iść za mną! mówił, wołając jednego z kamratów. — No to zostaw go, rzekł kamrat, skoro nie możesz go wziąć. — Ale, odparł tamten, on nie chce mnie puścić”.

Pewien człowiek mówił okropności o Bogu. Przyjaciel rzekł: „Ty zawsze o wszystkich źle mówisz”.

Pan X., któremu rzekłem: „Pańska służąca jest bardzo młoda i ładna”, odpowiedział naiwnie: „Zgodność wieku nie jest konieczna, zgodność charakterów wystarcza”.

Pytano dziecka: „Czy Bóg-ojciec jest Bogiem? — Tak. — Czy Syn Boży jest Bogiem? — Jeszcze nie, o ile wiem; ale po śmierci ojca to go nie minie”.

Kiedy pana de Silhouette, ministra, odprawiono, zgnębiony był swą niełaską, a zwłaszcza jej skutkami. Czego obawiał się najbardziej, to piosenek. Jednego dnia, po obiedzie (przez cały obiad milczał) zbliża się drżący do osoby, do której miał zaufanie, i pyta: „Niech mi pani powie szczerze, czy nie śpiewają o mnie?...”

Pewien człowiek mówił przy stole: „To dziwne; jem i jem i nie jestem głodny”.