— Uczynię, co chcesz — powiedziała — poświęcę się z uśmiechem.
— I nie będziesz nienawidziła biednych przyjaciół moich?
Uśmiechnęła się smutnie.
— Jak długo ciebie kocham, kochać i ich będę.
— Teraz dopiero wiem, co z ciebie za dziewczyna! O jakże ciężko oderwać się od ciebie!
— Żegnaj mi, Gösto! Jedź z Bogiem! Miłość moja nie przywiedzie cię do grzechu.
Obróciła się, by odejść, a on poszedł za nią.
— Czy rychło mnie zapomnisz?
— Jedź, Gösto! Jesteśmy tylko ludźmi!
Wskoczył do sanek, ona natomiast zawróciła.