Niebiański przyzna Król...
Gdy przebrzmiał ostatni dźwięk, wyszła na balkon Marianna w aksamitnej sukni, okryta koronkowym welonem. Pochylona przez parapet balkonu, zanuciła powoli, z ironią:
Dlaczego nucisz, zbożny mnich,
Tę twoją pieśń u okien moich,
Czy to twój pacierz? Mów! —
A nagle dodała porywczo z napięciem:
Uciekaj, porzuć moje progi!
Nie mnich, lecz rycerz jesteś srogi
I w pieśni brzęczą ci ostrogi —
Uciekaj! Bądź mi zdrów!